Mar 4, 2026 9:45 AM
Updated May 9, 2026 4:34 AM

Adrian Zduńczyk, jeden z najbardziej rozpoznawalnych krypto‑influencerów na świecie, zabrał głos w sprawie sytuacji Polaków, którzy utknęli w Dubaju po serii ataków rakietowych i dronowych. Jego relacje pokazują przepaść między tym, jak z kryzysem poradziły sobie władze ZEA, a jak wyglądała reakcja polskich instytucji. I raczej nie są to słowa, które polski rząd chciałby usłyszeć.

„Państwo polskie zawiodło. Tu w ZEA wszystko działa jak należy”

Zduńczyk w ostrych słowach postanowił skrytykować dotychczasowe działania, a raczej niedziałania polskiego rządu. W swoim wpisie na portalu X twierdzi, że Polacy w Dubaju zostali pozostawieni sami sobie.

Według jego relacji:

• nie wysłano żadnego SMS‑a ani maila z informacją o pomocy,

• nie działała linia ambasady,

• strony rządowe były przestarzałe,

• a ludzie musieli sami szukać informacji, podczas gdy nad głowami latały drony.

Influencer podkreślał, że on sam „ma ogarnięty zespół i dostęp do informacji spod stołu”, więc radzi sobie świetnie. Ale, jak zaznaczył, nie każdy ma takie możliwości.

„Wyobraź sobie, że jesteś osobą niepełnosprawną, która trafiła tu przez przypadek. Co oni mają zrobić?”

– pisał.

„ZEA zaopiekowały się nami do tego stopnia, że wszyscy chillujemy”

W kontraście do chaosu po stronie polskiej, Zduńczyk opisał działania władz Zjednoczonych Emiratów Arabskich jako wzorcowe.

Według jego relacji komunikaty były jasne i spójne, alerty przychodziły regularnie, a władze raportowały co kilka godzin, podając konkretne liczby przechwyconych rakiet i dronów. Według opinii Zduńczyka, mieszkańcy czuli się zaopiekowani i bezpieczni.

„To jest coś, czego zupełnie nie mamy w kulturze polskiej polityki”

– podkreślał.

„Czesi, Austriacy, Brytyjczycy – wszyscy mieli loty priorytetowe. Polacy? Czekaj, bo nie jesteś na liście”

Zduńczyk zwrócił uwagę na jeszcze jeden problem: brak repatriacji.

Według jego relacji inne kraje UE organizowały loty priorytetowe, a Polacy musieli czekać, bo „nie byli na liście”. Według influencera, państwo nie potrafiło zapewnić nawet podstawowej komunikacji.

Porównał to do „stania na poczcie i kłótni o priorytet”, co, jak napisał, „dobrze oddaje polską mentalność państwową”.

Adrian Zduńczyk/ X.COMAdrian Zduńczyk/ X.COM

„To nie Dubaj się zmienił. To świat się zmienił”

W kolejnych wiadomościach influencer pisał, że nie obwinia się za to, że znalazł się w środku kryzysu.

Podkreślał, że świat wszedł na „drabinę eskalacyjną trzeciej wojny światowej”, bezpieczeństwo stało się tematem numer jeden, a w internecie krąży mnóstwo dezinformacji.

„Mam tu nieruchomości, biznes i wyrabiam golden visę. To moja decyzja, ale nikt nie leci z myślą, że wpadnie w środek ataku”

Zduńczyk przyznał, że jego obecność w Dubaju nie jest przypadkowa. Ma tam nieruchomości, biznes i jest w trakcie wyrabiania 10‑letniej golden visy. Podkreślił jednak, że nawet osoby świadome ryzyka nie zakładają, że trafią w sam środek kryzysu.

„Może problem nie jest w świecie, tylko w nas – Polakach?”

W ostatniej części swojego przekazu influencer zastanawia się, czy problemem nie jest sama kultura działania polskiego państwa. Wskazuje na rosnący oddolny ruch ludzi, którzy chcą zmieniać kraj „z dykty” na państwo wydolne i odpowiedzialne.

Kończy krótko:

„Umiesz liczyć, licz na siebie. Co niniejszym czynię.”

Adrian Zduńczyk to jeden z największych krypto‑influencerów na świecie, twórca globalnej marki The Birb Nest i jedyny polski CMT rozpoznawalny na międzynarodowych rynkach. Zbudował karierę na samodzielności, przedsiębiorczości i jak sam twierdzi, na przekonaniu, że na państwo nie ma co liczyć — dlatego inwestuje, działa i żyje na własnych zasadach.

Comments
anonymous profile image
Powered by RoundtableBuilt on infrastructure designed for real-time media. Learn more at RTB.io.© Roundtable 2026. By using this site you agree to the Terms of Use and Privacy Policy