Manuela Gretkowska oburzyła się na wysokość prognozowanej emerytury. Pisarka przekazała, że świadczenie, jakie wyliczył jej ZUS, może nie przekroczyć 50 zł miesięcznie. Wskazuje przy tym na swój dorobek i przypomina, że wydała około 30 książek. Trudno oprzeć się wrażeniu, że Gretkowska oczekuje od państwa specjalnego potraktowania tylko dlatego, że jest osobą znaną i ma artystyczny dorobek.
Gretkowska jest osobą publiczną i rozpoznawalną pisarką. Ma na koncie wiele publikacji, przez lata funkcjonowała w przestrzeni publicznej, a jej książki były szeroko komentowane. To jednak nie zmienia podstawowej zasady: ZUS nie nalicza emerytury za liczbę wydanych książek, popularność czy wkład w kulturę. Świadczenie zależy przede wszystkim od zgromadzonych składek i historii ubezpieczenia.
I właśnie tego elementu w publicznym oburzeniu pisarki trudno nie zauważyć. Jeżeli ktoś przez znaczną część życia pracuje w sposób, który nie zapewnia regularnego odprowadzania wysokich składek emerytalnych, musi liczyć się z konsekwencjami. System emerytalny nie jest przecież konkursem literackim, w którym nagrodą za dorobek artystyczny jest wyższe świadczenie.
Gretkowska przekazała, że ZUS wyliczył jej emeryturę w wysokości 44 zł i 50 gr. Pisarka stwierdziła, że po 30 latach pracy i odprowadzania podatków nie otrzyma prawdziwej emerytury.
Nieważne, że od 30 lat, żyjąc z książek, płacę podatki. Chociaż wydałam 30 książek, nie przysługuje mi ubezpieczenie, chorobowe ani pisarska emerytura. Za chwilę kończę 60 lat i nie przysługuje mi nic, dla mojego kraju jestem przecież darmozjadem. A wkład w kulturę się nie liczy
– żaliła się w rozmowie z NaTemat.
Od 1 marca 2026 roku najniższa gwarantowana emerytura wynosi 1978,49 zł brutto. Jednak aby otrzymać świadczenie minimalne, trzeba spełnić ustawowe warunki dotyczące stażu ubezpieczeniowego. Sam fakt osiągnięcia wieku emerytalnego nie oznacza automatycznie prawa do takiej kwoty.
Dlatego zamiast pytać, dlaczego państwo nie chce „docenić” dorobku znanej pisarki, warto postawić pytanie odwrotne: dlaczego miałoby finansowo nagradzać jednych obywateli za wykonywany zawód, podczas gdy miliony innych również przez całe życie pracują, ale ich emerytury są wyliczane dokładnie według tych samych zasad?
Gretkowska może mieć powody do zmartwienia. Nie oznacza to jednak, że ma powody do pretensji do matematyki systemu emerytalnego.


