Niemiecki emeryt zobaczył na Facebooku informację, że do miasta przyjeżdża kanclerz Friedrich Merz. Skomentował to niewinnie: „Pinokio przyjeżdża do HN”, dorzucił emotkę z długim nosem i… trzy miesiące później dostał list z policji kryminalnej. Zarzut? Znieważenie polityka. Brzmi jak żart, ale to oficjalne postępowanie, które pokazuje, że w Europie nawet bajkowa metafora może skończyć się wizytą funkcjonariuszy.
Jak to się zaczęło? Od jednego komentarza i jednej emotki#
Policja w Heilbronn opublikowała na Facebooku komunikat o czasowym zakazie lotów z okazji wizyty kanclerza Friedricha Merza i premiera Badenii-Wirtembergii.
Pod postem pojawił się komentarz emeryta, który, jak wielu internautów, postanowił skomentować to z lekkim przymrużeniem oka.
Friedrich MerzNapisał tylko:
„Pinokio przyjeżdża do HN”
i wkleił emoji z długim nosem.
Zero wulgaryzmów. Zero gróźb. Zero agresji. Po prostu internetowy żart.
A jednak trzy miesiące później w skrzynce mężczyzny wylądowało pismo z policji kryminalnej.
Śledztwo za „znieważenie osoby życia politycznego”#
Emeryt dowiedział się, że jest podejrzany o naruszenie paragrafu 188 niemieckiego kodeksu karnego, czyli znieważenie osoby pełniącej funkcję publiczną. Zawiadomienie złożył… zespół social‑media policji, który uznał, że komentarz może być przestępstwem.
Rzecznik policji tłumaczył, że jeśli funkcjonariusze zauważą coś, co może naruszać prawo, muszą to zgłosić prokuraturze.
Prawnicy łapią się za głowę: „To wolność słowa”#
Niemieccy eksperci prawni nie mają wątpliwości:
„Można nazwać Merza Pinokiem — to opinia chroniona konstytucją.”
„To ocena wartościująca, nie fałszywe twierdzenie.”
Podkreślają, że osoby publiczne muszą znosić ostrą krytykę, nawet jeśli jest nieprzyjemna.
Sam emeryt mówi, że cała sytuacja jest „całkowicie nieproporcjonalna”. Europa, w której klawiatura staje się bronią masowego rażenia
Cała historia pokazuje, że w europejskiej polityce największym zagrożeniem nie jest cyberatak, fake news czy dezinformacja, tylko senior z dostępem do Facebooka i poczuciem humoru.
Friedrich MerzA na polskim podwórku? Też bywało gorąco#
Choć niemiecka sprawa brzmi jak groteska, w Polsce również mieliśmy podobny epizod. Głośno było o emerytce z Torunia, która po ostrym komentarzu pod adresem Jerzego Owsiaka została wezwana na policję i miała sprawę w sądzie. Kobieta twierdziła, że nie spodziewała się, iż kilka słów w internecie może skończyć się przesłuchaniem.
Niezależnie od kraju, najbardziej ryzykownym hobby seniorów staje się komentowanie polityki online, bo nigdy nie wiadomo, kiedy bajkowa metafora stanie się „sprawą karną”.


