Kilka tysięcy poszkodowanych, setki milionów złotych długów, dziewięć zarzutów prokuratorskich i cztery miesiące w areszcie, a były poseł Platformy Obywatelskiej, Janusz Palikot i tak wraca z nową propozycją „inwestycji życia”. Tym razem namawia na zakup nieruchomości w Hiszpanii, obiecując natychmiastowy zwrot 10 tysięcy euro. Internauci nie kryją niedowierzania i przypominają, że już kilka razy oszukał ludzi i oskubał na kasę.
Na platformie X pojawiło się nowe nagranie Janusza Palikota. Biznesmen i były polityk, stojąc na tarasie okazałej posiadłości, z entuzjazmem namawia widzów do zakupu nieruchomości w Hiszpanii. Jak przekonuje, wystarczy kupić mieszkanie w „dobrej cenie”, by od razu otrzymać zwrot 10 tysięcy euro, a po roku sprzedać nieruchomość „z solidnym zyskiem”. Nagranie szybko zebrało setki komentarzy, ale w zdecydowanej większości bardzo krytycznych.
Przypomnijmy, o co dokładnie chodzi#
Trudno się dziwić sceptycyzmowi internautów, jeśli spojrzeć na to, co działo się wokół poprzednich biznesów Palikota. Jego spółka Manufaktura Piwa, Wódki i Wina, zakończyła żywot w upadłości. Jak informował syndyk, łączna wartość zgłoszonych roszczeń wierzycieli przekroczyła 224 miliony złotych, a całkowite zadłużenie spółek z grupy Palikota szacowano nawet na 339-340 milionów złotych wobec około 4 tysięcy wierzycieli.
W październiku 2024 roku Palikot został nawet zatrzymany przez CBA i spędził w areszcie prawie cztery miesiące, opuszczając go dopiero po wpłacie 2 milionów złotych poręczenia majątkowego. Jak informowała prokuratura, biznesmenowi przedstawiono dziewięć zarzutów, w tym zarzut wprowadzenia w błąd 145 inwestorów na łączną kwotę przekraczającą 13 milionów złotych. Sam Palikot konsekwentnie nie przyznaje się do winy i zapowiadał, że będzie domagał się odszkodowania za czas spędzony w areszcie.

Internet nie wierzy ani słowu#
Reakcje pod najnowszym nagraniem są miażdżące. Internauci masowo przypominają historię „Buntu Inwestorów Palikota” – grupy kilku tysięcy osób, które zgłosiły roszczenia wobec jego spółek i ostrzegają innych przed powierzaniem mu pieniędzy. Pojawiają się pytania o to, ile osób jeszcze da się namówić, oraz uszczypliwe uwagi, że wiara w biznesowe zdolności Palikota to obecnie żart sam w sobie. Nie brakuje też pytań wprost o to, jaki deweloper stoi za ofertą i czy transakcja jest w ogóle bezpieczna.
Na razie trudno przewidzieć, czy nowy projekt Palikota znajdzie chętnych inwestorów. Ciężko bowiem zaufać słowom kogoś, dla którego „słowo” nic nie znaczy.


