Karolina Pajączkowska przeżywa najgorszy moment w swojej medialnej karierze. Najpierw współuczestniczki „Królowej przetrwania” zarzuciły jej fałsz, manipulacje i „granie postacią”, a teraz doszedł do tego przegrany proces o zniesławienie. Jej droga, od konkursów piękności, przez TVP, po samozwańczą korespondentkę wojenną, coraz bardziej wygląda jak nieudana próba zbudowania wizerunku, który nie wytrzymuje zderzenia z rzeczywistością.
Od konkursów piękności do TVP. „Parcie na szkło” od zawsze#
Pajączkowska zaczynała w konkursach piękności i już wtedy, jak mówią osoby z branży, „kamera była dla niej ważniejsza niż cokolwiek innego”.
Później probowała swoich sił w programie „Top Model”, trafiła do TVN, aż w końcu znalazła się w TVP, gdzie szybko stała się jedną z twarzy stacji, choć widzowie i komentatorzy często zarzucali jej przesadną autopromocję i „pozowanie zamiast dziennikarstwa”.

Moro, hełm i samozwańcza „wojenna korespondentka” na Instagramie#
Po odejściu z TVP Pajączkowska zaczęła publikować zdjęcia w moro, hełmach, na tle wojskowych pojazdów. W sieci pojawiały się komentarze, że bardziej niż relacjonowanie konfliktów interesuje ją stylizowanie się na reporterkę z frontu.
Internauci pisali, że wygląda to jak „instagramowa wersja wojny”, a nie poważna praca reporterska.
„Królowa przetrwania” i lawina zarzutów. Koleżanki z programu nie zostawiły na niej suchej nitki#
W programie „Królowa przetrwania” Pajączkowska miała pokazać „prawdziwą siebie”. Ale chyba nie o taki efekt jej chodziło.
Monika Jarosińska o niej mówiła:
„Nie wiemy, ile w tym prawdy, a ile kłamstwa”.
„Była to mocno zagrana postać”.
„Zachowanie nieracjonalne”.

Dominika Tajner również nie wyrażała się pochlebnie:
„Próbowała nastawić mnie przeciwko innym”.
„Bardzo umniejszała mnie i innym”.
Opinie innych uczestniczek i internautów również nie pozostawiają złudzeń. Najcześciej pojawiają się zarzuty, że Pajączkowska „dużo grała. Ciężko powiedzieć, na ile ona jest normalna” oraz, że „rzadko była prawdziwa”. Uczestniczki programu powtarzały, że „ma przerośnięte ego”. To był pierwszy moment, kiedy jej wizerunek zaczął się naprawdę sypać.

A teraz — przegrany proces o zniesławienie#
Do tego wszystkiego doszedł wyrok w sprawie o zniesławienie. Sąd uznał, że Pajączkowska pomówiła Michała Adamczyka, a jej publiczne oskarżenia nie miały pokrycia w dowodach.
To poważny cios w jej wiarygodność — szczególnie że sama zapowiadała, że „pokaże świadków i materiały”. Nie pokazała.
Wizerunek, który się sypie#
Kiedy spojrzy się na całą jej drogę, trudno nie zauważyć jednego: Pajączkowska zawsze była tam, gdzie były kamery.
A teraz — krytyka, konflikty, przegrany proces i opinie o „przerośniętym ego”.
Jej kariera wygląda dziś jak nieustanna walka o uwagę, w której coraz częściej przegrywa.


