May 11, 2026 7:56 PM

Przez lata stał za największymi nazwiskami polskiej sceny muzycznej, ale sam pozostawał w cieniu. DrySkull — producent hitów Mroza, Podsiadły czy hymnów Męskiego Grania — właśnie postanowił zrobić krok do przodu. Na debiutanckiej płycie „Salon” zebrał artystów z absolutnej ekstraklasy i po raz pierwszy tak otwarcie opowiedział o ambicjach, sukcesie i kulisach pracy z gwiazdami.

W świecie polskiej muzyki jego nazwisko od dawna funkcjonuje jak znak jakości. DrySkull współtworzył utwory, które miliony Polaków znają na pamięć, choć wielu słuchaczy do tej pory nie wiedziało nawet, kto stoi za ich brzmieniem. Producent pracował z Dawidem Podsiadłą, Mrozem, Krzysztofem Zalewskim, Sokołem, Zawiałow czy Marylą Rodowicz, a jego muzyczne CV przypomina listę marzeń niejednej wytwórni.

Teraz jednak postanowił zrobić coś, czego wcześniej unikał — wyjść z drugiego planu. Jego pierwszy producencki album „Salon” powstawał aż sześć lat. Nie dlatego, że brakowało pomysłów. Wręcz przeciwnie. DrySkull uparł się, że na jednej płycie chce zebrać wyłącznie artystów, którzy naprawdę go inspirują. Efekt? Na albumie pojawili się między innymi Igo, Mrozu, Krzysztof Zalewski, GrubSon, Błażej Król, Tomson czy Zalia.

Sam producent przyznaje, że długo czuł się najlepiej właśnie „w kuluarach”. Choć zaczynał jako wokalista i frontman zespołu, z czasem odkrył, że większą satysfakcję daje mu budowanie emocji w studiu niż stanie w świetle reflektorów. Dziś mówi o sobie bardziej jak o architekcie muzycznych historii niż klasycznym producencie od „ładnego brzmienia”. To on ma stworzyć przestrzeń, w której artysta poczuje się bezpiecznie — nawet jeśli proces twórczy momentami przypomina emocjonalny rollercoaster.

Co ciekawe, mimo ogromnych sukcesów DrySkull nie brzmi jak człowiek owładnięty ambicją celebryty. Wręcz przeciwnie. Przyznaje, że scena przez chwilę go kusiła — zwłaszcza po występie podczas Męskiego Grania — ale ostatecznie wygrała potrzeba spokoju i pracy nad detalem. Jak sam mówi, najbardziej fascynuje go moment poszukiwania idealnego dźwięku.

W wywiadzie dla Polskiej Agencji Pa}stwowej producent sporo mówi też o rynku muzycznym i gwiazdach, z którymi współpracował. Szczególnie ciepło wypowiada się o Dawidzie Podsiadle. Jego sukces tłumaczy nie tylko talentem, ale też ogromną charyzmą i konsekwencją. Jednocześnie zdradza, że Podsiadło miał pojawić się na płycie „Salon”, ale przeszkodziła logistyka i napięty kalendarz artysty.

DrySkull nie ukrywa również fascynacji młodym pokoleniem muzyków. Zachwyca go powrót do „żywej muzyki” i zespołowego grania po latach dominacji minimalistycznych rapowych setów. Szczególne miejsce w jego opowieści zajmuje Zalia, którą producent już kilka lat temu miał nazwać przyszłą „królową” polskiej sceny.

Ciekawie brzmi także jego podejście do sztucznej inteligencji. W czasie gdy wielu artystów zastanawia się, czy AI odbierze muzykom pracę, DrySkull pozostaje spokojny. Przyznaje, że nie korzysta z takich narzędzi przy komponowaniu, bo… zwyczajnie odbierają mu frajdę. Muzyka ma być dla niego procesem, emocją i czasem spędzonym na szukaniu brzmienia, a nie błyskawicznym generowaniem gotowych rozwiązań.

Choć „Salon” dopiero zaczyna żyć własnym życiem, producent już myśli o kolejnych projektach. Jesienią planuje premierę albumu na winylu i marzy o jednym wyjątkowym koncercie, podczas którego na scenie pojawią się wszyscy artyści biorący udział w projekcie. Problem jest tylko jeden — pogodzenie kalendarzy największych nazwisk polskiej muzyki bywa dziś trudniejsze niż stworzenie hitu.

Comments
anonymous profile image
Powered by RoundtableBuilt on infrastructure designed for real-time media. Learn more at RTB.io.© Roundtable 2026. By using this site you agree to the Terms of Use and Privacy Policy