Dzięki działaniom piosenkarki Dody, schronisko w Sobolewie przestało istnieć. W sobotę odbył się tam protest, podczas którego Powiatowy Lekarz Weterynarii oficjalnie zamknął schronisko z efektem natychmiastowym. Po tej decyzji obecni na miejscu ludzie wchodzili na teren schroniska i zabierali psy, a Donald Tusk odtrąbił sukces na platformie X. Piosenkarka wieczorem zabrała głos i wyraziła swoje niezadowolenie z przebiegu akcji.
W sobotę pod schroniskiem Happy Dog w Sobolewie obył się protest. Właściciel schroniska, którego bronił wójt Sobolewa Maciej Błachnio, został ostatecznie zmuszony do zamknięcia schroniska.
Dopiero po decyzji Powiatowego Lekarza Weterynarii głos w sprawie zabrał premier Donald Tusk, a za nim inni politycy.
"Powiatowy Lekarz Weterynarii zamknął dziś to schronisko. Nie będzie taryfy ulgowej dla tych, którzy skazują zwierzęta na cierpienie"
- napisał premier na platformie X.
Post premiera udostępniła Doda. "Sobolew zamknięty! Zrobiliśmy to!" - napisała.
Później jednak piosenkarka udostępniła nagranie, na którym skrytykowała działania rządu Donalda Tuska.
Jak to jest, że premier wystawia kwit, że schronisko jest zamknięte, a Marian nie ma prawa już nic robić ze zwierzętami. I co dalej? Co dalej się dzieje? Ludzie tam stoją, nie mogą tam wejść, on nie może prowadzić schroniska, psy stoją w takim samym g****e, jak stały. Nikt nie jest wysłany od góry — ważny, ważniejszy, z ramienia premiera
- mówiła piosenkarka.
Nie ma nikogo. Żadnej decyzji - podkreśliła.
Zgodnie z prawem, skoro schronisko jest zamknięte, to powinny być wysłane jakieś ważne osoby, które po pierwsze tym obiektem będą nadzorować, a po drugie jakieś dadzą decyzje. Nie rozumiem — tłum ma się wdzierać do schroniska, które zostało zamknięte? Fundacje mają rozcinać kłódki i wjeżdżać do schroniska, które i tak i tak ma zdać te psy?
- pytała.


