Alicja Szemplińska będzie reprezentować Polskę na Eurowizji 2026 w Wiedniu z utworem „Pray”. Wokalistka wygrała preselekcje TVP, zdobywając największe poparcie widzów. Wybór artystki skomentowała trenerka wokalna Elżbieta Zapendowska. „Jakieś dwa tygodnie temu bardzo pobieżnie słuchałam tych utworów i wtedy Szemplińska chyba podobała mi się najbardziej. To chyba dobry wybór” – powiedziała.
Alicja Szemplińska została wybrana reprezentantką Polski na Eurowizję 2026. Artystka wystąpi w Wiedniu z utworem „Pray”. O jej zwycięstwie zdecydowali widzowie w głosowaniu po preselekcjach Telewizji Polskiej. Oficjalne wyniki ogłoszono 8 marca o godz. 10.00 w programie „Pytanie na śniadanie”.
Szemplińska zdobyła największe poparcie publiczności, pokonując siedmioro innych finalistów. Wśród nich znaleźli się m.in. Piotr Pręgowski z utworem „Parawany Tango” oraz Jeremi Sikorski z piosenką „Cienie przeszłości”.
Wybór reprezentantki Polski skomentowała trenerka wokalna Elżbieta Zapendowska. W rozmowie z Plejadą przyznała, że nie śledziła dokładnie całych preselekcji, ale wcześniej zwróciła uwagę na występ Szemplińskiej.
„Jakieś dwa tygodnie temu bardzo pobieżnie, po fragmencie, słuchałam tych utworów i wtedy Szemplińska chyba podobała mi się najbardziej. To chyba dobry wybór. Ja jej za bardzo nie znam”
– powiedziała.
Zapendowska przypomniała również, że wokalistka brała udział w polskich preselekcjach już wcześniej. W 2020 roku wygrała eliminacje z utworem „Empires” i miała reprezentować Polskę na Eurowizji. Konkurs został jednak odwołany z powodu pandemii COVID-19.
„Pamiętam ją z tych preeliminacji sprzed lat i potem już jej nigdy nie słyszałam. Wiem, że jest dość interesująca wizualnie i ma kawał głosu, dobrze brzmiącego, jest charakterystyczna. Może coś wywojuje”
– dodała.
Trenerka wokalna przyznała jednocześnie, że sama Eurowizja nie budzi w niej szczególnego entuzjazmu. W jej ocenie problemem jest mieszanie polityki z kulturą.
„Kiedy polityka włącza się do kultury jakiejkolwiek, łącznie z masową, to jest źle. Tylko tyle mogę powiedzieć. Nie powinno być tak, że polityka odmierza jakieś etapy. No ale co zrobić, takie mamy czasy”
– podsumowała.


