Oct 10, 2025 11:30 AM
Updated May 9, 2026 4:48 AM

Sylwia Cisoń, radna Platformy Obywatelskiej, miała obrazić taksówkarza słowami „Jak się nie podoba, to trzeba k**wa wracać do swojego kraju!”. Prokuratura umarza jej sprawę, ona znika na zwolnienie lekarskie, a mandat zostaje. Gdańsk, PO, i klasyka bezkarności w trzech aktach.

W Gdańsku polityczne skandale mają swój rytuał: najpierw awantura, potem L4, a na końcu cisza. Sylwia Cisoń, radna PO, miała wrzeszczeć na taksówkarza, rzucając w jego stronę tekst, który w każdej innej sytuacji skończyłby się medialnym linczem:

„Jak się nie podoba, to trzeba k**wa wracać do swojego kraju!”

Ręka rękę myje

Sprawa trafiła do prokuratury, — ale jej zawiadomienie o naruszeniu nietykalności cielesnej zostało już grzecznie umorzone.

A co z zawiadomieniem złożonym przez taksówkarza? To nadal się „analizuje”, czyli leży gdzieś w szufladzie, czeka na lepszy moment albo na to, aż wszyscy zapomną.

Instagram_sywiacisonInstagram_sywiacison

Radna? Nie oddała mandatu, bo po co. Zamiast tego poszła na L4 — klasyczny manewr: znikasz, nie komentujesz, przeczekujesz.

Platforma? Udaje, że nic się nie stało. Zero reakcji, zero refleksji, zero odpowiedzialności.

I tak to się kręci. Jeden krzyk, jedno zwolnienie, jedno umorzenie — i żadnych konsekwencji. W Gdańsku to już nie skandal. To styl zarządzania.

I tu wchodzi groteska na pełnej petardzie: ta sama radna, która miała obrazić obcokrajowca, promuje warsztaty przeciwko przemocy wobec kobiet. Na plakacie zaprasza na spotkanie pod hasłem „Nie dla agresji wobec kobiet!” — tyle że sama właśnie pokazała, jak wygląda agresja kobiety wobec mężczyzny. Może czas na nowy cykl warsztatów? „Mężczyźni przeciwko przemocy... radnych”?

Takie rzeczy tylko w Gdańsku i tylko w PO

Maciej Naskręt, dziennikarz, który nagłośnił sprawę, nie owija w bawełnę:

„Bijesz obcokrajowca, bierzesz L4, udajesz, że nic się nie stało. Tylko w Gdańsku i tylko w PO.”

I trudno się z nim nie zgodzić. Bo jeśli polityk może obrażać drugiego człowieka, znikać na zwolnienie i nie oddawać mandatu, to co właściwie znaczy „służba publiczna”? Gdzie kończy się polityka, a zaczyna bezkarność?

W Gdańsku, jak widać, można wszystko. Pod warunkiem koniecznym, że posiada się legitymację PO i znajomego lekarza od zwolnień. A taksówkarz? Może poczekać. Na analizę, na sprawiedliwość, na przeprosiny. Ale niech się nie spodziewa, że ktoś z Platformy się tym przejmie.

Comments
anonymous profile image
Powered by RoundtableBuilt on infrastructure designed for real-time media. Learn more at RTB.io.© Roundtable 2026. By using this site you agree to the Terms of Use and Privacy Policy