Richard Gere, aktor‑milioner, który od dekad żyje w hollywoodzkiej bańce, postanowił wygłosić kolejną lekcję o moralności. Tym razem z pełną powagą tłumaczy światu, że ludzie powinni przestać wierzyć „klaunom” i zrozumieć, że imigranci „nie różnią się od nas”. Internauci nie wytrzymali, ponieważ trudno o większy kontrast niż kazania multimilionera, który realne życie zwykłych ludzi widzi głównie przez szybę limuzyny. Były gwiazdor postanowił uderzyć w Trumpa i Orbana i zrównać ich z Putinem.
Gere w wersji „mędrzec Hollywood”: tłumaczy światu, co jest prawdą
„Cała planeta spadła z klifu w strefę głupoty. Naprawdę myślicie, że ci uchodźcy i imigranci różnią się od nas?”
pyta filozoficznie były gwiazdor i dodaje:
„Naprawdę wierzycie tym klaunom takim jak Trump, Orbán, Netanyahu, Putin? Naprawdę wierzycie w to, co oni mówią?”
Wypowiedz Gere'a brzmi jak manifest duchowego przewodnika ludzkości. Problem w tym, że wygłasza go człowiek, który mieszka w posiadłości wartej 30 milionów dolarów i z imigrantami ma tyle wspólnego, co przeciętny turysta z realiami życia w Somalii.

Internauci: „Typowa gwiazda Hollywood. Oderwany od rzeczywistości”#
Pod postem pojawił się komentarz, który idealnie podsumowuje reakcję ludzi:
„Typowa gwiazda Hollywood. Gość mieszka w luksusowej posiadłości za 30 mln dolarów. Imigranta z Somalii to może widzi raz na miesiąc jadąc limuzyną. I poucza ciężko pracujących Amerykanów, którzy z imigrantami muszą się użerać, że mają się nie burzyć, bo przecież wszyscy są tacy sami.”
Hollywood żyje w innym świecie, a Gere tylko to potwierdza#

Richard Gere od lat buduje wizerunek duchowego guru, który wie lepiej, czuje głębiej i rozumie więcej. Ale kiedy multimilioner mówi ludziom, jak mają myśleć o problemach, których sam nie doświadcza, trudno nie uśmiechnąć się pod nosem.
Bo to właśnie jest Hollywood: świat, w którym moralność wygłasza się z prywatnego jetta, a empatię mierzy liczbą lajków pod przemową.


