Aug 7, 2026 8:15 AM

Noc z czwartku na piątek była dla rodziny Lewandowskich podwójnie wyjątkowa. To nie tylko kolejny mecz Roberta w barwach Chicago Fire, ale to pierwszy wieczór na stadionie, który Anna Lewandowska i córki, Klara i Laura, spędziły w Chicago razem, jako zjednoczona rodzina.

Przypomnijmy: Robert przeniósł się do Stanów Zjednoczonych sam już w połowie lipca, by zająć się organizacją nowego domu i wyborem szkoły dla dziewczynek. Anna z córkami została wtedy jeszcze w Europie. Kończyła sprawy biznesowe w Barcelonie i startowała w zawodach sportowych. Kilkutygodniowa rozłąka dobiegła końca dopiero w ostatnich dniach, gdy Anna z Klarą i Laurą doleciała do Chicago. Na razie rodzina mieszka w hotelu, szukając docelowego miejsca do życia.

I właśnie ten pierwszy wspólny mecz w nowym mieście stał się okazją do czegoś, czego chyba nikt się nie spodziewał, fali ciepła od lokalnej Polonii. Sądząc po reakcjach pod postem Anny Lewandowskiej z tego wieczoru, adaptacja rodziny do nowego miasta może pójść znacznie łatwiej, niż ktokolwiek się spodziewał.

“Witamy w Chicago” – najpopularniejsze słowa wieczoru

Anna Lewandowska opublikowała serię zdjęć z rodzinnego wypadu na mecz. Ona i córki, Klara i Laura, w koszulkach z numerem 9 i nazwiskiem „Lewandowski” na plecach, spacerujące ulicami miasta przed spotkaniem. Post szybko zebrał tysiące reakcji i ponad sto komentarzy, a wśród nich powtarzał się właściwie jeden motyw: serdeczne powitanie od lokalnej Polonii.

Komentujący nie szczędzili emocji. Jedna z użytkowniczek napisała, że razem z rodziną będzie kibicować całym sercem, inna – że „Polonia będzie was lubić”, bo w Chicago „wszystko jest jak w Warszawie, tylko w innym języku”, a po polsku można się dogadać właściwie wszędzie. Pojawiły się nawet żartobliwe nawiązania do przydomka miasta „Welcome to New Warsaw”, które w kontekście ogromnej polskiej diaspory w Chicago brzmi niemal dosłownie.

Nie tylko słowa – Polonia była na trybunach

To, co wyróżnia tę falę powitań, to nie tylko życzenia w komentarzach. Kibice chwalili się, że widzieli Annę na żywo podczas meczu. Jedna z internautek dodała zdjęcie Anny na trybunach, pisząc, że miło było gościć rodzinę na miejscu. Inny komentujący opisał, jak razem z synem pokonał sześć godzin drogi, żeby zobaczyć Lewandowskiego na żywo, przygotowując się wcześniej z markerem w ręku w nadziei na autograf.

Emocje sięgały też daleko poza Chicago. Jedna z obserwatorek napisała, że oglądała mecz aż z Wirginii, podkreślając, że wiadomość od Roberta do jej syna, była dla chłopca ogromnym przeżyciem.

Miasto, które czekało na swojego bohatera

W tle tych wszystkich powitań widać coś więcej niż entuzjazm kibiców piłki nożnej. To historia diaspory, która od dekad buduje swoją tożsamość między Polską a Stanami Zjednoczonymi, i która w przyjeździe najsłynniejszego polskiego sportowca ostatnich dekad widzi coś osobistego. To potwierdzenie, że ich dwujęzyczny, dwukulturowy świat ma znaczenie na największej scenie.

Comments
anonymous profile image
Powered by RoundtableBuilt on infrastructure designed for real-time media. Learn more at RTB.io.© Roundtable 2026. By using this site you agree to the Terms of Use and Privacy Policy