Rok temu parkiet „Tańca z gwiazdami” płonął od emocji, a Filip Gurłacz i Agnieszka Kaczorowska byli na ustach wszystkich. Dziś aktor wyraźnie stawia granicę. Na pytanie o dawną trenerkę reaguje chłodno i przyznaje, że medialne zainteresowanie wciąż daje mu się we znaki.
Finał "Tańca z gwiazdami" był dla Filipa Gurłacza momentem przełomowym. W duecie z Agnieszką Kaczorowską dotarł na sam szczyt programu, a ich występy regularnie rozgrzewały widzów. Problem w tym, że emocje z parkietu szybko przeniosły się poza studio.
Przez tygodnie media i internauci spekulowali o rzekomym romansie. On – żonaty. Ona – w trakcie rozwodu. Do tego sensualne choreografie i spojrzenia, które trudno było zignorować. Oboje zapewniali, że łączy ich wyłącznie taneczna chemia, ale temat żył własnym życiem.
Dziś, rok po programie, Gurłacz mówi wprost: ma dość. W rozmowie z Jastrząb Post przyznał, że popularność, jaką przyniósł mu show, otworzyła nowe zawodowe drzwi – napięty grafik, rola kapitana w Kocham Cię, Polsko! – ale druga strona medalu jest mniej błyszcząca.
„Zainteresowanie medialne mnie męczy i dalej uprzykrza mi życie. Dziwnie, że to się ciągnie jak smród po gaciach...”
– powiedział bez owijania w bawełnę.
Zapytany o to, czy utrzymuje dziś kontakt z Kaczorowską, która znów coraz częściej pojawia się w projektach TVP, aktor wyraźnie się wycofał. Przyznał, że „miałby pewnie dużo do powiedzenia”, ale musi „postawić jakąś granicę i mur”. I na tym temat uciął.
Wygląda na to, że dla Gurłacza taneczny rozdział jest już zamknięty i celebryta chce iść dalej – bez wracania do dawnych partnerstw. Tyle że show-biznes rządzi się swoimi prawami, a niektóre duety publiczność pamięta dłużej, niż życzyliby sobie sami zainteresowani...
Czy Kaczorowska i Gurłacz mają romans? [ZOBACZ ZDJĘCIA]
Na parkiecie rozumieją się doskonale. Ich taniec pełny jest... rozmaitych gestów. Czy ta znajomość przerodzi się w coś więcej?


