Jeszcze niedawno jego program uchodził za obowiązkowy punkt tygodnia, dziś liczby zaczynają rysować mniej komfortowy obraz. Najnowsze dane z rynku reklam pokazują wyraźny trend, który dla jednych jest sygnałem zmiany, dla innych – początkiem większej historii.
Kuba Wojewódzki od lat buduje wokół siebie wizerunek medialnego prowokatora, który, choć w niewybredny sposób, potrafi przyciągać uwagę. Jego autorski program w TVN przez długi czas był synonimem telewizyjnego „must-see”. Dziś jednak coraz częściej pojawia się pytanie: czy ta formuła zaczyna się wyczerpywać?
Najnowsze dane dotyczące rynku reklam sugerują wyraźne ochłodzenie. Jeszcze w kwietniu koszt 30-sekundowego spotu przy programie Wojewódzkiego wynosił 21 200 zł. W maju spadł do 19 400 zł. To ruch w dół, który – co istotne – nie wpisuje się w ogólny trend stacji.
Dla porównania inne formaty radzą sobie znacznie lepiej. "Kuchenne rewolucje" zanotowały wzrost cen reklam do ponad 42 tys. zł, a "The Traitors" i "The Floor "również przyciągają coraz większe budżety reklamodawców. Nawet "Królowa przetrwania", format z zupełnie innego segmentu, notuje wzrosty.
Na tym tle program Wojewódzkiego wypada coraz skromniej. Spadek cen może sugerować mniejsze zainteresowanie reklamodawców, a to zwykle idzie w parze z malejącą oglądalnością lub zmianą struktury widowni.
Sam prowadzący od lat balansuje między ironią a kontrowersją, budując napięcie wokół każdego odcinka. To styl, który przez długi czas działał bez zarzutu. Pytanie, które dziś coraz częściej pojawia się w branży, brzmi raczej: czy widzowie wciąż chcą tej samej energii, czy może szukają już czegoś innego?
Telewizja rzadko znosi stagnację. A liczby – nawet jeśli nie krzyczą – potrafią być zaskakująco wymowne.


