Fundacja Grand Press przyznała Natalii Panczenko Medal Wolności Słowa w kategorii Obywatel/ka. Decyzja wywołała falę krytyki, a pod postem ogłaszającym wyróżnienie posypały się tysiące komentarzy, w większości bardzo krytycznych. Internauci przypominają kontrowersyjne wypowiedzi aktywistki i pytają wprost: dlaczego akurat ona dostaje nagrodę za wolność słowa?
Za co Panczenko dostała medal?#
Natalia Panczenko jest liderką inicjatywy Euromajdan-Warszawa oraz prezesem Fundacji Stand with Ukraine, którą założyła w maju 2022 roku, tuż po wybuchu wojny na Ukrainie. Fundacja ma zajmować się pomocą humanitarną, wsparciem uchodźców oraz integracją ukraińskich migrantów w Polsce. Za swoją działalność Panczenko była już wcześniej wyróżniana, między innymi tytułem „Aktywistki Roku” tygodnika „Wprost” czy Orderem Za Zasługi III klasy przyznanym przez prezydenta Ukrainy. Teraz doszedł do tego Medal Wolności Słowa Fundacji Grand Press.

„Nie mają monopolu na Polskę” – wypowiedź, która wywołała burzę#
To właśnie ta nagroda przypomniała internautom o najgłośniejszej wypowiedzi Panczenko z ostatnich tygodni. 9 sierpnia 2026 roku, podczas manifestacji Komitetu Obrony Demokracji na Placu Zamkowym w Warszawie, aktywistka powiedziała ze sceny, że nie odda swojej Polski ludziom budującym ją na strachu i nienawiści, bo Polacy nie mają na nią monopolu, i że jej Polska jest właśnie tam, wśród zgromadzonych. Część zebranych zareagowała oklaskami, ale część społeczeństwa odczytało te słowa jako podważanie prawa Polaków do własnego kraju.
„Będą podpalenia”. Kontrowersyjny wywiad sprzed roku#
To nie pierwsza wypowiedź, która przykleiła się do Panczenko. W lutym 2025 roku, komentując dla ukraińskiego Kanału 5, ostrzegała, że na terytorium Polski mogą zacząć się starcia, a nawet podpalenia sklepów i domów. Słowa te obiegły media i wywołały oskarżenia o grożenie Polakom. Sama Panczenko, nazwana w mediach „Podpalenko”, broniła się, że jej wypowiedź wyrwano z kontekstu. Mimo to fragment o „podpaleniach” wraca w internecie przy każdej kolejnej kontrowersji wokół jej osoby.

Co ciekawe, do sieci trafiło też w ostatnim czasie nagranie, w którym Panczenko rzekomo w wulgarny sposób obraża Polaków i grozi im konsekwencjami upadku Ukrainy.
Internauci nie mają litości#
Pod postem ogłaszającym przyznanie medalu emocje sięgnęły zenitu. Komentujący pisali między innymi o „wstydzie i hańbie”, sugerowali odebranie obywatelstwa i deportację, a nagrodę nazywali wyróżnieniem „za wolność słowa, która symbolizuje tylko jedną słuszną narrację”. Pojawiły się też porównania do przyznania nagrody Nobla niewłaściwej osobie oraz pytania, kto właściwie stoi za przyznawaniem podobnych medali. Poziom emocji w komentarzach dobrze odzwierciedla, jak spolaryzowany jest dziś temat relacji polsko-ukraińskich.
Medal w cieniu afery ze stu prokuratorami#
Sprawa medalu dla Panczenko zbiegła się w czasie z inną głośną kontrowersją, a mianowicie wypowiedzią ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, który podczas obchodów Dnia Niepodległości Ukrainy w Warszawie ogłosił, że powołał ponad 100 prokuratorów ścigających przejawy nienawiści wobec Ukraińców.
Prawicowi politycy, w tym lider Konfederacji Sławomir Mentzen, odebrali te słowa jako zapowiedź masowego ścigania Polaków za krytykę Ukraińców, podczas gdy prawdziwi przestępcy mieliby pozostawać bezkarni.


