Prawnicy Katarzyny Grocholi wysłali jej przedsądowe wezwanie. Joanna Jabłczyńska miała przeprosić i zapłacić. Zrobiła jedno i drugie, ale przy okazji rozkręciła zbiórkę charytatywną, która w kilkanaście godzin przebiła pierwotny cel i to ponad trzykrotnie. Internauci nie mają wątpliwości, kto w tej aferze wyszedł na tym najlepiej.
Wezwanie, przeprosiny, przelew#
Od kilku dni obserwujemy w sieci aferę, niczym dobry serial. W rolach głównych: Joanna Jabłczyńska i Katarzyna Grochola, chociaż znalazła się i drugoplanowa Szelągowskiej.

Sprawa nabrała formalnego charakteru, gdy Jabłczyńska otrzymała od pełnomocnika Katarzyny Grocholi przedsądowe wezwanie. Żądania były konkretne: publikacja przeprosin o wskazanej treści oraz wpłata 5 tysięcy złotych na Fundację Rak’n’Roll. Aktorka nie zwlekała. W nagraniu wyjaśniła, że choć wierzy w swoją rację, chce uniknąć sali sądowej, bo, niezależnie od wyniku, taki proces oznaczałby dla obu stron tylko niepotrzebny stres i koszty.
Na jej profilu pojawił się więc oficjalny, napisany przy użyciu AI, w pełni sformalizowany tekst przeprosin, za naruszenie dóbr osobistych Grocholi w postaci czci, dobrego imienia, godności osobistej, autorytetu zawodowego i reputacji w środowisku filmowym. Sama Jabłczyńska w opisie przyznała wprost, że materiał powstał przy pomocy sztucznej inteligencji. Dodała też potwierdzenie przelewu żądanej kwoty na wskazaną fundację.
Zbiórka, która wymknęła się spod kontroli#
Na tym jednak Jabłczyńska nie poprzestała. Skoro i tak temat generuje ogromne zasięgi, postanowiła wykorzystać je do czegoś dobrego i uruchomiła na Pomagam.pl własną, publiczną zbiórkę na rzecz tej samej fundacji Rak’n’Roll, którą wcześniej niejednokrotnie wspierała. Cel ustawiła na 50 tysięcy złotych. Efekt przerósł najśmielsze oczekiwania: w piątek, 4 września, tuż po godzinie 8 rano, na koncie zbiórki było już ponad 155 tysięcy złotych, czyli ponad trzy razy więcej, niż zakładała.

Na koniec swojego oświadczenia aktorka dodała jeszcze jedną, dość wymowną prośbę, by w komentarzach pod jej postami nikt nie naruszał niczyich dóbr osobistych. I zamknęła temat krótkim:
„Ja już nie chcę przepraszać za przeprosiny”.
Internet ogłasza zwycięzcę#
Choć formalnie to Jabłczyńska musiała ustąpić i przeprosić, w oczach internautów to ona wyszła z tej afery z tarczą. W komentarzach roi się od stwierdzeń, że aktorka na całej sprawie właściwie zyskała, jak w totolotka, podczas gdy jej przeciwniczki, Grochola i Szelągowska, w opinii publicznej wyszły na tym jak bankrutki wizerunkowe.


