„Widzieliście kiedyś znikającego szaszłyka?” – tak zaczynał się wpis, który miał rozbawić internautów, a skończył się jedną z bardziej bolesnych politycznych wpadek ostatnich dni. Adam Szejnfeld, poseł z bogatym CV (burmistrz, wiceminister, europoseł, senator), postanowił pobawić się w internetowego komika. Efekt? Sam poczęstował swoich krytyków gotowym materiałem na memy.
Sztuczka z talerza, która obróciła się przeciwko autorowi#
Wpis Szejnfelda był prosty jak konstrukcja cepa: dwa zdjęcia, na pierwszym szaszłyk na talerzu, na drugim – pusty talerz, bo „mięso zniknęło”. Całość okraszona emotikonami i tajemniczym „no to patrzcie!”. Poseł najwyraźniej liczył na falę uśmiechów i polubień. Fala faktycznie nadeszła, ale raczej nie taka, jakiej się spodziewał.
Internauci, zamiast śmiać się z żartu, w mgnieniu oka przerobili go na coś znacznie bardziej dosadnego. Pod wpisem posypały się komentarze porównujące „znikającego szaszłyka” do… znikających publicznych pieniędzy za rządów Koalicji 13 grudnia, której Szejnfeld jest częścią.
„Tak jak pieniądze w tym kraju za waszych rządów”
– napisał jeden z komentujących, zbierając dziesiątki polubień.
Inny dodał krótko:
„Super sztuczka Adaś, to samo robi PO z pieniędzmi w budżecie”.

Memiarze wzięli sprawy w swoje ręce#
Najbardziej bolesny cios spadł jednak z zupełnie innej strony. Konta parodystyczne i satyryczne w mgnieniu oka przerobiły oryginalne zdjęcia posła, zamieniając szaszłyk na… plik banknotów, znikający z talerza dokładnie tak samo jak w oryginalnym żarcie. Podpis nie pozostawiał wątpliwości co do intencji: „Poprawiłem. Teraz się zgadza”. Wersja z pieniędzmi zebrała szybko więcej zaangażowania niż oryginalny wpis posła.
Nie zabrakło też nawiązań do znanego już w sieci sformułowania o „100 konkretach w 100 dni” – hasłowej obietnicy wyborczej koalicji rządzącej, która w internetowym slangu na stałe zrosła się już z ironicznymi porównaniami do rzeczy, które „znikają” równie sprawnie jak szaszłyk posła. Jeden z komentujących zażartował nawet, przywołując znanego showmana:
„Jaki kraj, taki David Copperfield”.
Poseł, który regularnie dostarcza internetowi materiału#
To nie pierwszy raz, kiedy internetowa aktywność Adama Szejnfelda kończy się dla niego niekorzystnie.

Polityk od lat chętnie korzysta z mediów społecznościowych, próbując komentować bieżące wydarzenia z przymrużeniem oka, jednak jego wpisy regularnie stają się pożywką dla politycznych przeciwników i internetowych żartownisiów, którzy w mgnieniu oka potrafią odwrócić przekaz na jego niekorzyść.


