Wystarczył jeden wpis Piotra Zgorzelskiego, by na nowo wybuchła wojna o równość małżeńską. Ludowcy twardo bronią art. 18 Konstytucji, a partnerzy z koalicji mówią już o „blokowaniu zmian” i „światopoglądowym sabotażu”. Spór o prawa par jednopłciowych przeradza się w otwarty konflikt, który może poważnie zagrozić stabilności rządu.
W koalicji wrze, a powodem ponownie są prawa osób LGBT+. Najnowszy wpis Piotra Zgorzelskiego wywołał prawdziwą burzę – i to nie tylko w internecie. Ludowcy najwyraźniej mówią „dość” pomysłom bardziej liberalnych partnerów, a ich przekaz jest jasny: ani kroku dalej.
„W hierarchii prawa najważniejsza w Polsce jest Konstytucja, następnie traktaty unijne i ustawy. To oczywiste. Wyrok TSUE w żaden sposób nie wpływa ani nie koresponduje z art. 18 Konstytucji, który jest autorstwa Ludowców i wiemy, jaka ich była intencja. Małżeństwo to związek kobiety oraz mężczyzny i znajduje się on pod szczególną ochroną państwa”
– napisał Zgorzelski.
Słowa wicemarszałka Sejmu zabrzmiały jak zimny prysznic dla koalicyjnych partnerów, którzy od miesięcy przekonują opinię publiczną, że czas na związki partnerskie, a docelowo – równość małżeńską. Zgorzelski jednak zamyka temat: dla PSL to czerwona linia, której przekroczyć nie zamierzają.
Wyrok TSUE, o którym wspomina polityk, dotyczy uznawania rodzin w ramach swobody przepływu osób w UE – jednak nie zmienia on polskiej definicji małżeństwa. Mimo to bardziej progresywne partie uznały go za sygnał do przyspieszenia prac nad regulacjami dotyczącymi par jednopłciowych. Ludowcy odpowiadają: absolutnie nie.
W kuluarach mówi się o coraz ostrzejszych starciach podczas rozmów koalicyjnych. Jedni zarzucają PSL „blokowanie cywilizacyjnych zmian”, drudzy – że partnerzy z rządu próbują „bokiem przepchnąć rewolucję obyczajową”. Atmosfera gęstnieje, a nikt nie ukrywa, że konflikt jest poważniejszy, niż oficjalnie przyznają politycy.
„Tęczowy konflikt” staje się więc kolejną miną podłożoną pod koalicję. Jeśli żadna ze stron nie ustąpi, spór o art. 18 Konstytucji może przerodzić się w najpoważniejszy kryzys tej kadencji...


