Powrót do czasu wielkich pieniędzy, nieczystych interesów i sportowych marzeń. Już 23 stycznia do kin trafi „Wielka Warszawska” – film, w którym Tomasz Ziętek wciela się w młodego dżokeja marzącego o sukcesie. – „Na własnej skórze przekonuje się, że w wyścigach nie zawsze chodzi o to, kto pierwszy minie metę” – mówi aktor.
23 stycznia na ekrany kin wejdzie "Wielka Warszawska", najnowszy film w reżyserii Bartłomiej Ignaciuk. To trzecia odsłona kultowej trylogii zapoczątkowanej przez "Wielki Szu" i "Piłkarski poker", do których scenariusz napisał Jan Purzycki.
Akcja filmu przenosi widzów do lat 90., w sam środek transformacji ustrojowej. To czas rodzących się fortun, ryzykownych układów i świata wyścigów konnych, który – jak pokazują twórcy – bywa areną daleką od sportowej uczciwości. Głównym bohaterem jest Krzysztof Salomon, młody chłopak pracujący w stajni, syn byłego dżokeja, który marzy o wielkiej karierze i starcie w najważniejszej gonitwie w kraju – Wielkiej Warszawskiej na Służewcu.
W Krzysztofa wciela się Tomasz Ziętek, dla którego była to jedna z najbardziej wymagających ról w karierze.
„W pewnym momencie sprawy przybierają taki obrót, że musi wziąć udział w gonitwie. No i przekonuje się, że w wyścigach nie zawsze chodzi o to, kto ma być pierwszy na mecie”
– mówi aktor.
Przygotowania do roli wymagały od Ziętka nauki jazdy konnej od podstaw.
„Zanim wszedłem na plan, bałem się koni. Pomyślałem, że to dobra okazja, żeby zmierzyć się z własnym lękiem. Udało się – polubiłem konie, a jeździectwo stało się moją prywatną pasją”
– przyznaje. Na planie pracował m.in. z końmi Poker, Gothic (filmowa „Nadzieja”) oraz Edim, a do tego opanował podstawy dosiadu wyścigowego.
Czy rola dżokeja dołączy do najlepszych kreacji aktora, znanego z takich filmów jak "Cicha noc", 'Boże Ciało", "Żeby nie było śladów", "Żużel" czy "Hiacynt"? O tym widzowie przekonają się już w styczniu, gdy „Wielka Warszawska” trafi do kin.


