Jako premier, Donald Tusk ma przywilej zabrania na audiencję u papieża swojej małżonki. Tusk jednak z przywileju najwyraźniej nie skorzystał i tym razem u boku szefa rządu nie pojawiła się żona, lecz… Paweł Kowal. Internauci natychmiast to zauważyli i zaczęli żartować, że „to chyba najbardziej nietypowy duet, jaki pojawił się u papieża od lat”.
W sieci krążą memy, że „Tusk zabiera ze sobą tego, kto akurat najwięcej mówi o polityce zagranicznej”, a komentatorzy ironizowali, że „Kowal ma już status stałego pasażera delegacji VIP”.

Podczas audiencji premier wręczył papieżowi prezent, który również przyciągnął uwagę. Nie był to ani drogi artefakt, ani spektakularny dar państwowy. Tusk podarował Franciszkowi kaszubskie wydanie Pięcioksięgu Mojżeszowego, komplet pięciu ksiąg w regionalnym tłumaczeniu. Przy okazji Tusk przekonywał papieża, że język kaszubski jest „old slavic”.
Ale internet oczywiście dorzucił swoje i twierdzi, że „Premier się nie wykosztował”, ponieważ zestaw pięciu ksiąg, to koszt raptem 130 zł.

Choć rozmowa w Watykanie dotyczyła zapewne poważnych tematów, to właśnie duet Tusk–Kowal i skromny, kaszubski prezent stały się najgorętszym tematem sieci. Bo jak to zwykle bywa, polityka polityką, ale takie smaczki klikają się najlepiej.


