To miała być prywatna wiadomość, wysłana po cichu i bez świadków, żeby załatwić mężowi dodatkową fuchę. Tymczasem radna z PSL Agnieszka Stolarczyk opublikowała ją na swoim profilu zupełnie publicznie. I choć wpis szybko zniknął, jego treść zdążyła już obiec sieć.
W wiadomości skierowanej do marszałka Adama Struzika radna prosiła o rozważenie kandydatury swojego męża do rady nadzorczej Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu. Podkreślała „wieloletnią współpracę”, „zaufanie” i swoje funkcje w radomskim samorządzie.

Cała sytuacja zrobiła się jeszcze bardziej niezręczna, gdy zaczęły pojawiać się informacje, że mąż radnej jest z zawodu mechanikiem samochodowym. I to właśnie ten kontrast sprawił, że cała historia zaczęła wyglądać jak klasyczna próba „załatwienia dodatkowej fuchy” komuś z rodziny.
Wiadomość była napisana oficjalnym, wręcz urzędowym tonem: o relacjach, o zaufaniu, o wspólnej pracy w samorządzie.
Adam Struzik - marszałek województwa mazowieckiegoTyle że zamiast trafić do marszałka, zobaczyli ją wszyscy. Jeden nieuważny klik i prywatna prośba stała się publicznym skandalem.
Radna nie odniosła się jeszcze do sprawy, marszałek również nie zabrał głosu. Ale sam fakt, że osoba publiczna przez pomyłkę ujawniła taką treść, wystarczył, by mówiło się o tym jako o sytuacji wyjątkowo kłopotliwej, zwłaszcza że dotyczyła stanowiska w instytucji publicznej i członka najbliższej rodziny.


