Król Karol III i królowa Camilla rozpoczęli wizytę w USA, ale to nie oficjalne gesty przyciągnęły największą uwagę. Podczas przemówienia Donald Trump podzielił się osobistą historią o swojej matce i jej sympatii do brytyjskiej monarchii. Reakcja króla? Wymowna.
Wizyta króla Karola III i królowej Camilli w Stanach Zjednoczonych miała być przede wszystkim dyplomatycznym wydarzeniem z odpowiednią oprawą. Spotkania, uściski dłoni, zdjęcia – wszystko zgodnie z królewskim protokołem. A jednak to nie oficjalne punkty programu wywołały największe emocje.
Podczas jednego z wystąpień Donald Trump postanowił sięgnąć do bardzo osobistych wspomnień. Przywołując swoją matkę, mówił o jej fascynacji brytyjską rodziną królewską, a szczególnie królową Elżbietą II. Opisywał, jak z uwagą śledziła każdą uroczystość i nie odrywała wzroku od telewizora.
Z czasem opowieść nabrała bardziej zaskakującego tonu. Trump zdradził, że jego matka miała szczególną sympatię do młodego wówczas Karola, a nawet... że się w nim podkochiwała. Wspominał jej słowa o „uroczym Karolu”, które – jak przyznał – zapadły mu w pamięć na lata.
Sala zareagowała rozbawieniem, a kamery szybko uchwyciły twarz monarchy. Król Karol III wyglądał na wyraźnie zaskoczonego, choć jednocześnie trudno było nie dostrzec lekkiego uśmiechu.
Trump poszedł jeszcze o krok dalej, zastanawiając się głośno, co jego matka powiedziałaby dziś, widząc Karola jako króla.
Wizyta brytyjskiej pary królewskiej trwa, ale już teraz widać, że obok oficjalnych komunikatów pozostaną po niej także takie właśnie momenty – nieplanowane, osobiste i zaskakująco lekkie.


