Portal Warszawski ujawnił mechanizm, który, jak piszą, wygląda jak perfekcyjnie zaplanowany „wałek” na miejskiej zieleni. Drogie drzewka sprowadzane z Niemiec, sadzone w piachu, bez szans na przeżycie. Usychają, więc zamawia się kolejne. A mieszkańcy pytają: kto na tym zarabia i dlaczego nikt tego nie zatrzyma?
Sadzą w piachu, jak dekoracje”. Drzewka nie mają prawa przeżyć#
Portal Warszawski opisuje sytuacje, które mieszkańcy dokumentują od miesięcy: ogromne sosny wbijane w piach, drzewka sadzone w miejscach bez ziemi, bez nawadniania i bez przygotowania terenu.

Jeden z komentujących napisał:
„Na Targówku wiele lokalizacji, gdzie świeżo posadzone stoją suche latami. Latami stoją też starsze uschłe drzewa.”
Inna osoba dodała:
„Tekst w punkt. Doskonale opisana patologia.”
To nie są pojedyncze przypadki, ale powtarzalny schemat.
Portal Warszawski: „To wygląda jak wałek”#
Według portalu mechanizm jest prosty:
1. Kupujemy drogie drzewka, często sprowadzane z Niemiec.
2. Sadzimy je byle jak, w piachu, bez szans na ukorzenienie.
3. Drzewka usychają — szybko i przewidywalnie.
4. Miasto ogłasza nowy przetarg, bo „trzeba uzupełnić zieleń”.
5. Zamawiamy kolejne drzewka — znów drogie.
6. Kasa płynie.
Portal pisze wprost, że to wygląda jak „oszustwo na publicznych pieniądzach”, bo system działa tylko wtedy, gdy drzewka… nie przeżyją.
„Mieli nasze pieniądze i brak ograniczeń”#
W komentarzach pod materiałami Portalu Warszawskiego ludzie nie kryją frustracji.
„Po prostu chodziło im o szybki efekt. Mieli nasze pieniądze i brak ograniczeń.”
„To nie jest zieleń. To dekoracje na chwilę.”
„Sadzenie starych drzew to efekt tego, że po każdym remoncie narzekano na betonozę. Teraz mamy efekt — suche kikuty.”
Mieszkańcy mówią, że w niektórych dzielnicach drzewa wymieniane są po kilka razy w roku. Najpierw sadzenie, potem usychanie i kolejne sadzenie. I znów rachunek — z pieniędzy miasta.
Dlaczego drzewka są sprowadzane z Niemiec?#
Portal Warszawski zwraca uwagę, że polskie szkółki mają ogromne zasoby sadzonek, tańszych, lepiej przystosowanych, łatwiejszych w utrzymaniu. Mimo to Warszawa kupuje droższe drzewka z zagranicy. Według portalu to właśnie tu kryje się sedno „wałka”. Im droższe drzewko, tym większy kontrakt i większe pieniądze dla wykonawców.

„Wyrzucanie pieniędzy w piach” — tym razem dosłownie#
W wielu miejscach drzewka sadzone są w warstwie piachu, bez gleby, bez systemu nawadniania.
Jak napisała jedna z komentujących:
„To wygląda jak sceny z Barei, tylko że za nasze pieniądze.”
Skala wydatków robi wrażenie. Według portalu mówimy o kwotach idących w miliony. Za te pieniądze można by było posadzić tysiące młodych drzew, które naprawdę mają szansę rosnąć przez dekady. Zamiast tego Warszawa inwestuje w „gotowe dekoracje”, które po kilku tygodniach zamieniają się w suche kikuty.


