May 10, 2026 12:00 PM
Updated May 10, 2026 12:05 PM

Portal Warszawski ujawnił mechanizm, który, jak piszą, wygląda jak perfekcyjnie zaplanowany „wałek” na miejskiej zieleni. Drogie drzewka sprowadzane z Niemiec, sadzone w piachu, bez szans na przeżycie. Usychają, więc zamawia się kolejne. A mieszkańcy pytają: kto na tym zarabia i dlaczego nikt tego nie zatrzyma?

Sadzą w piachu, jak dekoracje”. Drzewka nie mają prawa przeżyć

Portal Warszawski opisuje sytuacje, które mieszkańcy dokumentują od miesięcy: ogromne sosny wbijane w piach, drzewka sadzone w miejscach bez ziemi, bez nawadniania i bez przygotowania terenu.

Jeden z komentujących napisał:

„Na Targówku wiele lokalizacji, gdzie świeżo posadzone stoją suche latami. Latami stoją też starsze uschłe drzewa.”

Inna osoba dodała:

„Tekst w punkt. Doskonale opisana patologia.”

To nie są pojedyncze przypadki, ale powtarzalny schemat.

Portal Warszawski: „To wygląda jak wałek”

Według portalu mechanizm jest prosty:

1. Kupujemy drogie drzewka, często sprowadzane z Niemiec.

2. Sadzimy je byle jak, w piachu, bez szans na ukorzenienie.

3. Drzewka usychają — szybko i przewidywalnie.

4. Miasto ogłasza nowy przetarg, bo „trzeba uzupełnić zieleń”.

5. Zamawiamy kolejne drzewka — znów drogie.

6. Kasa płynie.

Portal pisze wprost, że to wygląda jak „oszustwo na publicznych pieniądzach”, bo system działa tylko wtedy, gdy drzewka… nie przeżyją.

„Mieli nasze pieniądze i brak ograniczeń”

W komentarzach pod materiałami Portalu Warszawskiego ludzie nie kryją frustracji.

„Po prostu chodziło im o szybki efekt. Mieli nasze pieniądze i brak ograniczeń.”

„To nie jest zieleń. To dekoracje na chwilę.”

„Sadzenie starych drzew to efekt tego, że po każdym remoncie narzekano na betonozę. Teraz mamy efekt — suche kikuty.”

Mieszkańcy mówią, że w niektórych dzielnicach drzewa wymieniane są po kilka razy w roku. Najpierw sadzenie, potem usychanie i kolejne sadzenie. I znów rachunek — z pieniędzy miasta.

Dlaczego drzewka są sprowadzane z Niemiec?

Portal Warszawski zwraca uwagę, że polskie szkółki mają ogromne zasoby sadzonek, tańszych, lepiej przystosowanych, łatwiejszych w utrzymaniu. Mimo to Warszawa kupuje droższe drzewka z zagranicy. Według portalu to właśnie tu kryje się sedno „wałka”. Im droższe drzewko, tym większy kontrakt i większe pieniądze dla wykonawców.

„Wyrzucanie pieniędzy w piach” — tym razem dosłownie

W wielu miejscach drzewka sadzone są w warstwie piachu, bez gleby, bez systemu nawadniania.

Jak napisała jedna z komentujących:

„To wygląda jak sceny z Barei, tylko że za nasze pieniądze.”

Skala wydatków robi wrażenie. Według portalu mówimy o kwotach idących w miliony. Za te pieniądze można by było posadzić tysiące młodych drzew, które naprawdę mają szansę rosnąć przez dekady. Zamiast tego Warszawa inwestuje w „gotowe dekoracje”, które po kilku tygodniach zamieniają się w suche kikuty.

Comments
anonymous profile image
Powered by RoundtableBuilt on infrastructure designed for real-time media. Learn more at RTB.io.© Roundtable 2026. By using this site you agree to the Terms of Use and Privacy Policy