Weronika Książkiewicz podczas pobytu na Maderze znalazła się w centrum niecodziennego zamieszania. Aktorka zatrzymała się w hotelu, który według krążących doniesień miał być związany ze ślubem Cristiano Ronaldo i Georginy Rodriguez. Tłumy przed budynkiem, wyłączone z użytku piętra i przygotowywane dekoracje tylko podsycały emocje. Książkiewicz zaczęła relacjonować wszystko obserwatorom. Finał okazał się jednak zupełnie inny.
Weronika Książkiewicz trafiła w sam środek zamieszania#
Weronika Książkiewicz wypoczywa na Maderze. Aktorka zatrzymała się w luksusowym hotelu w Funchal i szybko zwróciła uwagę na nietypowe poruszenie wokół obiektu. Wszystko zbiegło się w czasie z doniesieniami dotyczącymi ślubu Cristiano Ronaldo i Georginy Rodriguez.
Początkowo Książkiewicz podchodziła do informacji z dystansem. Kolejne wydarzenia sprawiły jednak, że zaczęła zastanawiać się, czy przypadkiem nie znalazła się w miejscu przygotowań do głośnej uroczystości.
„Los tak chciał, że jestem właśnie w hotelu, w którym Ronaldo i Georgina będą świętować zaślubiny. Jeśli to prawda... to, co tu będzie się działo. Ronaldo jest chyba jednym z najbardziej rozpoznawalnych ludzi na świecie”
— napisała na Instagramie.
Jej relacje szybko zainteresowały obserwatorów. Internauci zaczęli dopytywać aktorkę o sytuację w hotelu i namawiać ją, by pokazała więcej szczegółów.
Tłumy zaczęły gromadzić się przed hotelem#
Podejrzenia Książkiewicz dodatkowo podsycała sytuacja wokół obiektu. Jak relacjonowała, przed hotelem zaczęło pojawiać się coraz więcej osób. Goście mieli również otrzymać informację o wyłączeniu dwóch pięter z użytkowania 8 sierpnia.
Aktorka zauważyła także przygotowywane dekoracje oraz zmiany w pracy obsługi.
— Wychodziłam przed chwilą z hotelu i faktycznie tłumy zaczynają się zbierać. Wy mnie prosicie, żebym gdzieś stanęła w lodówce, schowała się, kręciła. Jest mi trochę niezręcznie to robić, ale zaraz spróbuję wam coś pokazać oczywiście
— mówiła na InstaStories.
W kolejnej relacji zebrała swoje dotychczasowe obserwacje. Zwróciła uwagę m.in. na nieobecność części pracowników, których wcześniej widywała podczas śniadań.
— Podsumowujmy. Pierwsza rzecz, że wszyscy najfajniejsi kelnerzy ze śniadania zniknęli, nie ma ich, gdzieś zostali zabrani. Druga rzecz: pismo od hotelu zostało wczoraj zostawione. Dwa piętra są wyłączone. Są tłumy już w tej chwili pod hotelem
— relacjonowała aktorka.
Wszystko wskazywało na wielkie wydarzenie#
Atmosfera wokół hotelu sprawiła, że w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się kolejne spekulacje. Książkiewicz wspominała również o krążących pogłoskach dotyczących potencjalnych gości. Sama nie miała jednak potwierdzenia, że zamieszanie rzeczywiście ma związek z Ronaldo i Rodriguez.
Aktorka nie była też pewna, czy ewentualna uroczystość miałaby odbywać się właśnie w hotelu, czy w innym miejscu na Maderze. Mimo to kontynuowała relację, pokazując obserwatorom to, co działo się wokół obiektu.
W końcu pojawiła się informacja, która zmieniła sytuację.
„Wyszła inna para”#
Po pewnym czasie Książkiewicz przekazała swoim obserwatorom aktualizację. Osoby czekające przed hotelem miały poinformować ją, że z budynku wyszli nowożeńcy, ale nie byli nimi Cristiano Ronaldo i Georgina Rodriguez.
— Słuchajcie, uaktualnienie jest takie, że ludzie, którzy cały czas stali pod tym hotelem, napisali do nas, że wyszła inna para. Jeszcze większe tłumy były pod katedrą. No i właśnie ta para z naszego hotelu pojechała tam do katedry. Czyli miałam dobre przeczucie, ale wyobraźcie sobie, że jesteście normalną parą, bierzecie sobie ślub, a tu takie tłumy na was czekają
— skwitowała.
Tym samym kilkugodzinne emocje związane z domniemanym ślubem słynnego piłkarza zakończyły się niespodziewanym wyjaśnieniem. Książkiewicz rzeczywiście znalazła się w hotelu, w którym trwały przygotowania do uroczystości ślubnej – tyle że jej bohaterami okazali się inni nowożeńcy.


