Jul 14, 2026 6:15 AM

Weronika Rosati napisała felieton, w którym m.in. wraca do czasów studiów w łódzkiej filmówce, wywołując lawinę komentarzy. Internauci nie zostawili na niej suchej nitki.

Co dokładnie napisała

Tekst ukazał się na portalu Plotek.pl w ramach nowego cyklu „Gwiazdy piszą”, co samo w sobie warto odnotować, bo Plotek.pl należy do Grupy Agora, czyli tego samego wydawcy, do którego należy Gazeta Wyborcza. Rosati opisuje w nim swoją drogę zawodową od dzieciństwa spędzanego między Polską, USA i Szwajcarią, przez studia w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi, aż po wyjazd do Nowego Jorku i naukę w Instytucie Lee Strasberga.

Najbardziej komentowany fragment dotyczy jej relacji z wykładowcami. Aktorka napisała wprost, że kiedy zaczynała studia, „wszystko, co dobre, nagle się skończyło”, a system szkolny i profesorowie nie byli przyjaźnie nastawieni do studentki, która miała już na koncie więcej dorobku aktorskiego niż niektórzy z nich. Dodała też, że doświadczała w szkole mobbingu, a zakaz podejmowania pracy zarobkowej zmuszał ją do odrzucania kolejnych ofert filmowych.

Internet nie oszczędził aktorki

Pod postem promującym felieton na Instagramie posypały się komentarze, które trudno nazwać pochlebnymi. Jedna z internautek napisała krótko, że nikt nie mówi tyle o jej sukcesie, co ona sama, dodając ironicznie, że po latach „kariery” w Stanach, gdzie grała głównie role trzecioplanowe, aktorka wróciła do Polski, by „zaszczycić” ją talentem, którego nikt poza nią samą nie docenia. Inna komentująca posunęła się dalej, oceniając dorobek Rosati jako „słabiutki”, wymieniając jako jej najciekawszą rolę Dżemmę w „Pitbullu” Patryka Vegi, i zauważając, że publiczne stawianie się ponad innych to, jej zdaniem, prosta droga do zawodowych kłopotów „czy w USA, czy tu”.

W tekście Rosati wraca też do dzieciństwa i pierwszych zawodowych rozczarowań. Przyznaje, że marzenie o karierze międzynarodowej towarzyszyło jej od najmłodszych lat: „kiedy miałam pięć lat, powtarzałam wszystkim, że będę międzynarodową aktorką (…) wiedziałam, że chcę grać w kinie włoskim, francuskim i oczywiście amerykańskim, nie chciałam się ograniczać”.

Tłumaczy to dzieciństwem spędzonym za granicą, w USA i Szwajcarii, dzięki pracy ojca, przez co, jak pisze, „myślała już globalnie”.

Pierwsze odrzucenia, jak wspomina, przyszły jeszcze w dzieciństwie, ponieważ nie dostawała wymarzonych ról w szkolnych przedstawieniach. Później, mając 12 lat, dostała się do prestiżowego Ogniska Teatralnego Machulskich, gdzie, jak opisuje, również napotkała przeszkody. Największym ciężarem pozostają jednak wspomnienia z łódzkiej filmówki: mówi wprost o mobbingu i o tym, że zakaz podejmowania pracy zarobkowej zmuszał ją do odrzucania kolejnych ofert filmowych, w momencie gdy, jej zdaniem, kariera dopiero nabierała rozpędu.

To właśnie powtarzalność tego motywu — utalentowana dziewczyna, której na kolejnych etapach życia ktoś nieustannie przeszkadza, najbardziej rozbawiła i jednocześnie zirytowała komentujących pod postem, którzy zarzucali aktorce, że w jej narracji odpowiedzialność za zawodowe niepowodzenia niemal nigdy nie leży po jej własnej stronie.

Comments
anonymous profile image
Powered by RoundtableBuilt on infrastructure designed for real-time media. Learn more at RTB.io.© Roundtable 2026. By using this site you agree to the Terms of Use and Privacy Policy