Po wczorajszych publikacjach o jej rzekomej wizycie w klinice leczenia niepłodności Weronika Schreiber zabrała głos. W emocjonalnym wpisie podkreśliła, że mówienie o marzeniu o dziecku nie daje nikomu prawa do śledzenia jej z ukrycia. „Nigdy nie zgodziłabym się na publikację zdjęć z wizyt w klinice” — napisała, ostro krytykując fotografów i redakcję , które zdecydowały się pokazać jej prywatne chwile.
„To, że powiedziałam o chęci zostania mamą, nie oznacza, że można mnie fotografować”#
Weronika Schreiber od miesięcy mówi otwarcie o tym, że chce zostać mamą. Jej szczerość została jednak wykorzystana przeciwko niej. W swoim wpisie zaznaczyła, że fakt, iż publicznie mówi o marzeniach i ewentualnych trudnościach, nie jest zgodą na robienie zdjęć w momentach związanych z leczeniem czy zdrowiem.
Podkreśliła, że nigdy nie zdecydowałaby się na publikację materiałów z wizyt w klinice i nie życzy sobie, by ktokolwiek robił to za nią.
Weronika Schreiber/ Instagram Granice prywatności, które zostały przekroczone#
W reakcji Weroniki pojawiły się mocne słowa o tym, czym jest, a czym nie jest praca dziennikarza. Jej zdaniem publikowanie zdjęć wykonanych pod kliniką nie ma nic wspólnego z informowaniem opinii publicznej. Według niej jest to naruszenie intymności i zwykła bezczelność.
Wpis żony Łukasza Schreibera odbił się szerokim echem, bo dotyka tematu, który wraca w polskich mediach regularnie: gdzie kończy się prawo do informacji, a zaczyna prawo do prywatności, zwłaszcza w kwestiach zdrowotnych.
Weronika Schreiber/ Instagram Internet reaguje: fala wsparcia i krytyka mediów#
Pod jej wpisem pojawiło się wiele komentarza wsparcia. Wiele kobiet pisało, że leczenie niepłodności to jedno z najbardziej wrażliwych doświadczeń i że publikowanie zdjęć z takich momentów jest nieetyczne.
Pojawiły się też głosy, że media powinny zachować większą empatię, szczególnie gdy chodzi o młodą kobietę, która dopiero zaczyna budować rodzinę.
Choć Weronika Schreiber nie pierwszy raz mówi o granicach prywatności, jej najnowszy wpis wywołał wyjątkowo silną reakcję. Pokazał, że temat intymności osób publicznych wciąż budzi ogromne emocje.
I że nawet, jeśli się wydaje, że wszystko jest na sprzedaż, są jednak są momenty, które powinny pozostać poza obiektywem.


