Poznań żyje nagraniem, na którym prezydent miasta Jacek Jaśkowiak dostaje tortem w twarz podczas Dni Łazarza. Sprawca został błyskawicznie zatrzymany i dziś już wiadomo, kim jest. To Kamil S., 30‑kilkuletni instruktor sportów walki, postać od lat znana w poznańskim środowisku anarchistycznym i antysystemowym.
Choć w sieci pojawiały się sugestie, że to „prowokator z PiS”, fakty są zupełnie inne. Kamil S. nie jest związany z żadną partią polityczną, nie działa w strukturach prawicy, a jego poglądy są skrajnie lewicowe, anarchistyczne i antypaństwowe. W Poznaniu kojarzony jest z happeningami, akcjami ulicznymi i wystąpieniami przeciwko władzy, każdej, niezależnie od barw.
Instruktor sportów walki. „Sporty walki są dla każdego… Twoja droga do siły zaczyna się, gdy wejdziesz na matę”#

Kamil S. prowadzi własną stronę internetową, na której przedstawia się jako instruktor boksu tajskiego. Pisze o sobie:
„Sporty walki są dla każdego bez wyjątku. Niezależnie od wieku, kondycji czy doświadczenia – wystarczy chęć i wygodny strój sportowy.”
I dalej:
„Twoja droga do siły i pewności siebie zaczyna się, gdy wejdziesz na matę. Reszta przyjdzie sama. A ja Ci w tym pomogę.”
Na stronie chwali się czterema złotymi medalami Mistrzostw Polski w Muay Thai, treningami w Tajlandii i reprezentowaniem klubu Czerwony Smok w Poznaniu. Podkreśla, że treningi to „rozwój ciała i umysłu”, a nie tylko walka w ringu.
To właśnie ta działalność sprawiła, że wiele osób w Poznaniu kojarzy go z klubów sportowych, a nie z polityki.

Znany anarchista, aktywista, performer. Happeningi zamiast polityki#
Według osób z poznańskiego środowiska społecznego, Kamil S. od lat pojawia się na demonstracjach, akcjach ulicznych i wydarzeniach o charakterze antysystemowym.
Wcześniej miał brać udział w:
• akcjach przeciwko „państwu policyjnemu”,
• performansach wymierzonych w lokalne władze,
• happeningach dotyczących wolności osobistej i sprzeciwu wobec „systemu”.
To nie jest osoba, która działa w strukturach, to raczej indywidualista, który lubi prowokować i zwracać na siebie uwagę.
Motyw ataku? „Protest przeciwko polityce miasta”#
Według ustaleń policji, Kamil S. miał powiedzieć, że jego działanie było formą protestu wobec decyzji władz Poznania. Nie sprecyzował jednak, o jakie decyzje chodzi.
Nie był to więc atak inspirowany politycznie przez jakąkolwiek partię, a raczej indywidualny akt sprzeciwu, wpisujący się w jego dotychczasową aktywność.
Co mu grozi?#
Kamil S. usłyszał zarzut naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego (art. 222 kk). Grozi mu do 3 lat więzienia.


