Mało kto wie, że święty Maksymilian Kolbe, kojarzony przede wszystkim z celą śmierci w Auschwitz, spędził sześć lat w Japonii i to właśnie tam wydarzyła się jedna z najbardziej zagadkowych historii związanych z jego życiem. Teraz twórcy filmowi chcą opowiedzieć tę historię na nowo, a widzowie mogą im w tym pomóc.
Powstaje film o ojcu Kolbe. Można wsparć produkcję#
Warszawska Fundacja Filmowa „12 Gwiazd” pracuje nad filmem „Marzenie Świętego Maksymiliana” — produkcją, która ma pokazać nieznane dotąd fakty z życia patrona trudnych czasów. Za kamerą stanie Jerzy Szkamruk, twórca filmów dokumentalnych i historycznych, a w obsadzie pojawi się m.in. Dariusz Kowalski, znany widzom z „Plebanii”. Film powstanie w dwóch wersjach językowych: polskiej i angielskiej, żeby historia ojca Kolbego mogła trafić do widzów na całym świecie.

To produkcja niezależna, więc twórcy zwracają się o wsparcie do wszystkich, którym bliska jest postać świętego i duchowość Niepokalanowa. Zbiórkę można wspierać przez stronę fundacji: 12gwiazd.pl/wsparcie. Każda, nawet najmniejsza wpłata, ma realny wpływ na to, czy film w ogóle powstanie.
Przepowiednia, która wydawała się szaleństwem#
A teraz najciekawsza część tej historii, ponieważ mało kto kojarzy ojca Kolbego z Japonią, a to właśnie tam rozegrał się jeden z najbardziej niezwykłych epizodów jego życia.

W 1930 roku Kolbe przybył do Nagasaki, żeby zbudować tam japoński odpowiednik Niepokalanowa. Miejscowy biskup zaproponował mu dwie lokalizacje: piękną, wygodną działkę w katolickiej dzielnicy Urakami, tuż obok największej wówczas katedry chrześcijańskiej na Dalekim Wschodzie, albo strome, niewygodne zbocze góry Hikosan, na które miejscowi w ogóle nie chcieli się zgodzić, ponieważ według wierzeń sintoistycznych ta strona góry była „niezgodna z naturą”.
Kolbe, ku zdumieniu współbraci i Japończyków, wybrał to drugie miejsce. Miał wtedy powiedzieć współbraciom słowa, które brzmią jak coś wyjęte z thrillera:
„Tu nie możemy zbudować klasztoru. Wkrótce spadnie tu ognista kula i wszystko zniszczy”.
Nikt wtedy nie rozumiał, o co mu chodzi. Zrozumieli to 15 lat później.

9 sierpnia 1945 roku. Klasztor, który nie spłonął#
9 sierpnia 1945 roku, o 11:02, amerykański bombowiec zrzucił na Nagasaki bombę atomową „Fat Man”. Pierwotnym celem miało być inne miasto, ale złe warunki pogodowe zmusiły załogę do zmiany planów. Bomba wybuchła dokładnie nad Urakami, nad tą samą katedrą, w pobliżu której Kolbe odmówił budowy klasztoru. W ciągu kilku sekund zginęło około 10 tysięcy ludzi, a w kolejnych miesiącach łączna liczba ofiar sięgnęła kilkudziesięciu tysięcy. Z dwudziestu dzielnic miasta nie zostało nic.
Klasztor na zboczu góry Hikosan, oddalony od epicentrum o zaledwie 6 kilometrów, przetrwał niemal nietknięty. Skaliste zbocze osłoniło budynki przed falą uderzeniową, wypadły tylko szyby z okien. Zakonnicy, którzy zostali na miejscu, od razu ruszyli z pomocą rannym, a w ocalałych budynkach zorganizowali szpital i sierociniec dla dzieci, które w wybuchu straciły rodziny.
Sam Kolbe tego dnia już nie żył, ponieważ zginął śmiercią męczeńską cztery lata wcześniej w Auschwitz. Ale jego decyzja z 1930 roku ocaliła ludzi, których nigdy nie poznał.
Brat Zeno — „wszechmocny” Polak, którego pamięta cała Japonia#
Jeśli w Niepokalanowie żywa jest pamięć o ojcu Kolbe, to w Japonii równie ważną postacią stał się jego towarzysz, brat Zenon Żebrowski. W Japonii nazywany po prostu „Zeno”, od japońskiego słowa oznaczającego „wszechmocny”. To on, po wybuchu bomby, zaangażował się w pomoc ofiarom na taką skalę, że do dziś uznawany jest za jednego z pionierów wolontariatu w tym kraju. Budował sierocińce, szkoły i schroniska dla bezdomnych, a u podnóża góry Fudżi stoi jego pomnik. Zmarł w Tokio w 1982 roku, dożywając 91 lat, bez żadnych objawów choroby popromiennej, mimo że po wybuchu od razu pobiegł pomagać w samym epicentrum.
Co zostało po Kolbe w Niepokalanowie i w Japonii?#
Dla tych, którzy chcieliby zobaczyć coś więcej niż zdjęcia z podręcznika, w obu miejscach można odwiedzić muzea poświęcone świętemu.
W Niepokalanowie działa Muzeum św. Maksymiliana „Był człowiek” — można w nim zobaczyć replikę celi, w której Kolbe mieszkał po powrocie z Japonii, jego osobiste przedmioty oraz pamiątki z misji na całym świecie.
W Nagasaki z kolei znajduje się niewielka Izba Pamięci, gdzie zachowała się replika jego japońskiej celi do pracy z oryginalnym drewnianym biurkiem, zabytkowa prasa drukarska, japońskie czcionki oraz dziennik z fotografiami z podróży. Na zboczu góry, powyżej zabudowań, wciąż stoi mały ogród z grotą i figurą Matki Bożej z Lourdes. Kolbe kazał go zbudować po tym, jak w drodze do Japonii zatrzymał się we francuskim Lourdes i postanowił przenieść kawałek tego miejsca na drugi koniec świata.
Jest tam też coś, czego nie da się przeoczyć: zabytkowy piec ze starego, drewnianego klasztoru, który spłonął już w czasach pokoju. To jedyny fragment oryginalnej konstrukcji, jaki przetrwał do naszych czasów i, nieco przewrotnie, to właśnie on, a nie cały kompleks, trafił do rejestru zabytków Nagasaki.


