Kilka dni temu media obiegła zaskakująca informacja: cały transport batonów KitKat, dokładnie 413 793 sztuki, czyli niemal 12 ton, zniknął w drodze z Włoch do Polski. Ciężarówka po prostu… wyparowała. W sieci natychmiast pojawiły się spekulacje. Jedni twierdzili, że to żart na Prima Aprilis, inni, że sprytnie przygotowana kampania reklamowa, zwłaszcza że KitKat słynie z humorystycznych działań. Ale Nestlé szybko domysły ucięło, a teraz mamy zwrot akcji.
Firma wydała oficjalne oświadczenie#
KitKat potwierdził, że kradzież jest prawdziwa i nie ma nic wspólnego z marketingiem. W komunikacie napisano:
„Potwierdzamy, że 12 ton produktów KitKat zostało skradzionych podczas transportu między naszą fabryką we Włoszech a miejscem przeznaczenia w Polsce. Współpracujemy ściśle z lokalnymi władzami i partnerami z łańcucha dostaw, aby zbadać tę sprawę.”
Facebook/ screenshotyFirma zapewniła też, że nie ma zagrożenia dla konsumentów, a łańcuch dostaw pozostaje stabilny.
Limitowana edycja w kształcie bolidów F1#
Skradzione batony pochodziły z limitowanej edycji w kształcie bolidów Formuły 1, przygotowanej po tym, jak KitKat został sponsorem F1. To dodatkowo podgrzało emocje, ponieważ to właśnie ta edycja miała trafić do polskich sklepów.
Nagły zwrot akcji#
Włoska stacja RAI News poinformowała, że zaginiony transport został odnaleziony. W artykule czytamy:
„Możemy potwierdzić, że dostępne są 12 tony KitKatów.”

Ale szczegóły? Wciąż tajemnica#
RAI News zaznacza, że Nestlé nie zdradza kluczowych informacji, czyli nie wiadomo, gdzie skradziono ciężarówkę i nie wiadomo, jak ją odzyskano. Nie wiadomo również czy zatrzymano sprawców.
RAI przypomina też wcześniejszy, pół-żartobliwy komentarz marki:
„Choć doceniamy wyjątkowy gust przestępców, kradzież towarów to narastający problem.”


