Świat kina pogrążył się w żałobie. W wieku 82 lat zmarł brytyjski aktor Michael Byrne, którego widzowie zapamiętali z ról w wielu głośnych produkcjach. Choć najczęściej wcielał się w bohaterów drugiego planu, jego kreacje w filmach takich jak Indiana Jones i ostatnia krucjata, Harry Potter i Insygnia Śmierci – Część 1 czy Braveheart na długo zapadły w pamięć fanów. Informacja na temat przyczyny śmierci nie została ujawniona
Był specjalistą od ról czarnych charakterów#
Michael Byrne urodził się 7 listopada 1943 roku w Londynie. Aktorskiego fachu uczył się w prestiżowej Central School of Speech and Drama, a pierwsze zawodowe kroki stawiał na scenie legendarnego National Theatre pod kierownictwem Laurence Olivier. To właśnie teatr był jego wielką pasją, choć z czasem coraz częściej pojawiał się także w filmach i serialach.
Największą rozpoznawalność przyniosła mu rola pułkownika Ernsta Vogla w Indiana Jones i ostatnia krucjata. Byrne znakomicie odnajdywał się w rolach antagonistów, dlatego widzowie mogli oglądać go również w takich produkcjach jak Braveheart, Jutro nie umiera nigdy czy Gangi Nowego Jorku. Młodszym fanom zapisał się w pamięci jako starszy Gellert Grindelwald w filmie Harry Potter i Insygnia Śmierci – Część 1.
Stronił od blasku fleszy. Rodzinę chronił przed mediami#
W przeciwieństwie do wielu hollywoodzkich gwiazd Michael Byrne bardzo rzadko opowiadał o swoim życiu prywatnym. Od 1965 roku był związany z aktorką Carole Nimmons. Ich małżeństwo należało do najtrwalszych w brytyjskim środowisku artystycznym i doczekało się dwóch córek – Tary oraz Bryony. Aktor był także dziadkiem trojga wnucząt. Mimo wieloletniej obecności w show-biznesie konsekwentnie unikał skandali, wywiadów dotyczących rodziny i medialnego rozgłosu, skupiając się przede wszystkim na pracy.
Do końca pozostał wierny aktorstwu#
Byrne nie myślał o zawodowej emeryturze. Jeszcze w ostatnich latach życia występował na scenie teatralnej i pojawiał się w produkcjach telewizyjnych. Jego ostatni ekranowy projekt ma trafić do widzów już pośmiertnie. Dla wielu był wzorem aktora charakterystycznego – takiego, który nawet niewielką rolą potrafił przyciągnąć uwagę i nadać bohaterowi wyjątkowy charakter. Po jego śmierci w mediach społecznościowych pojawiły się liczne wspomnienia fanów i ludzi kina, którzy podkreślają, że brytyjska kinematografia straciła jednego ze swoich najbardziej cenionych aktorów drugiego planu.


