Już w najbliższą sobotę, 6 grudnia, w programie "Republika Wstajemy" pojawi się zespół "Weekend". Gwiazdy Disco Polo zaprezentują najnowszy przebój pt. "Halo, tu Londyn". A my już dziś zdradzamy kulisy tego, w jak niecodziennych okolicznościach powstała piosenka, która ma wszelkie atrybuty ku temu, żeby stać się prawdziwym hitem.
Czy to będzie hit? Wprost zapytaliśmy o to lidera zespołu "Weekend", Radosława Liszewskiego.
Kto wie?! Oczywiście życzyłbym sobie tego, jak każdy twórca. Wiadomo, że człowieka cieszy, gdy jego utwór zostaje zauważony, ktoś chętnie go słucha
- przyznaje Liszewski.
Od rymowanki, do... przeboju#
Wokalista zdradził Blaskowi w jak niecodziennych okolicznościach powstał.
Któregoś dnia wraz z chłopakami wracaliśmy z koncertu. W pewnym momencie zaczęliśmy sobie przypominać rymowanki z dzieciństwa. Ktoś powiedział: Halo, halo tu Londyn, ona blondi, on blondyn. To tak mocno zostało mi w głowie. Jakiś czas później jechałem na siłownię i zacząłem pod nosem nucić te słowa. Nawet nie wiem dlaczego. Po prostu po powrocie do domu musiałem siąść za klawiszami, pisać i komponować. I tak właśnie powstał ten utwór
- dodaje.
Nogi rwą się do tańca#
Sama piosenka z pewnością wpadnie w ucho. Bardzo rytmiczna, na wesołą nutę, ale przede wszystkim nogi same rwą się do tańca. Z pewnością z przyjemnością posłuchają jej starsi fani Disco Polo, ale i ci młodsi. Jak zauważa lider zespołu "Weekend" popularności tego rodzaju muzyki wśród młodego pokolenia wcale nie maleje.
Disco Polo ma się dobrze#
Wiadomo, dwa pokolenia Polaków, które wychowały się przy naszej muzyce, są z nami do dziś. Działa nostalgia, historia... Ale to, co cieszy mnie ogromnie, a nawet jestem tym zdumiony, to fakt, że na naszych koncertach świetnie bawią się dużo młodsze osoby.
Widzę 15-, 16- czy 17-latków pod sceną, którzy śpiewają razem ze mną. I to nie tylko w Polsce, ale i zagranicą. Nastolatki nucą piosenki, które są starsze od nich. Co pokazuje, że muzyka nie zna ram czasowych i zawsze jest na nią dobry czas
- podsumowuje Liszewski. Posłuchajcie sami:


