Były prezes Najwyższej Izby Kontroli i prawnik z wykształcenia Marian Banaś znowu zabłysnął. W wywiadzie chciał przytoczyć popularną łacińską sentencję, a wymienił… markę prezerwatyw. Marian, słyszałem, że znasz biegle łacinę — ironizowali komentatorzy w internecie i nadali byłemu ministrowi nowy pseudonim.
Student prawa#
Były wiceminister finansów i były prezes Najwyższej Izby Kontroli jest z wykształcenia prawnikiem. W 1979 roku ukończył studia na Wydziale Prawa i Administracji na Uniwersytecie Jagiellońskim. Studenci pierwszego roku prawa mają zajęcia z łaciny, ale minister Banaś musiał na nich nie uważać.
Przejęzyczenie#
W rozmowie w Kanale Zero Banaś chciał przytoczyć słynną łacińską sentecję, znaną nie tylko prawnikom, ale chyba wszystkim.
Po pierwsze wyznaje zasadę. Durex, durex…
- powiedział były minister i zamiast łaciny wyszła nazwa firmy, która jest liderem w produkcji prezerwatyw.
Dura lex, sed lex… Twarde prawo, ale prawo
- przypomniał sobie Banaś, dopiero z pomocą prowadzącego.
Internetowi komentatorzy okazali się bezlitośni.
Prawnicze wykształcenie#
Marian Banaś z wykształcenia jest prawnikiem. Ukończył Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego w 1979 roku. Posiada kwalifikacje i doświadczenie prawnicze. W 1996 roku zdał egzamin sędziowski
- przypomnieli internauci.
Hej, Marian, słyszałem, że znasz biegle łacinę
- dopytywali inni.
Sprawa z przeszłości#
W swoich komentarzach internauci przypomnieli także opisywaną kilka lat temu przez media historię. Jednym z jej wątków była należąca do Banasia kamienica w Krakowie. W budynku miał działać pensjonat oferujący wynajem pokoi na godziny, które jednoznacznie kojarzą się z prostytucją.
Najemca lokali dla prostytutek jedna ma w głowie.
Chyba freudowskie przejęzyczenie pana od hoteliku na godziny w Krakowie
- skomentowali.


