Jul 22, 2026 7:33 AM
Updated Jul 22, 2026 7:47 AM

Nazwisko, które przez tygodnie elektryzowało kampanię prezydencką, znów wraca. Anna Kanigowska, czyli kobieta, która w wywiadzie dla Onetu oskarżała Karola Nawrockiego o przejęcie mieszkania samotnego seniora – została prawomocnie skazana na 3 lata więzienia. To nie pierwszy jej wyrok. I nie ostatnie pytania, jakie budzi cała ta historia.

Przypomnijmy: o co chodziło w „aferze mieszkaniowej”

Wiosną 2025 roku, w trakcie kampanii prezydenckiej, wybuchła sprawa drugiego mieszkania Karola Nawrockiego w Gdańsku. Okazało się, że kandydat popierany przez PiS nabył od mężczyzny, określanego w mediach jako „pan Jerzy”, lokal w zamian za obietnicę dożywotniej opieki. Sprawa trafiła na pierwsze strony gazet głównie za sprawą wywiadu, jakiego Onetowi udzieliła Anna Kanigowska, przedstawiająca się jako opiekunka seniora z ramienia Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej.

W rozmowie Kanigowska nie przebierała w słowach, twierdząc, że Nawrocki interesował się wyłącznie nieruchomością, a nie losem starszego człowieka, który miał mieszkać w zimnie i bez pieniędzy na prąd. Sztab kandydata odpowiadał, pokazując m.in. testament pana Jerzego oraz dokumenty mające świadczyć o wieloletnim wsparciu finansowym. Historia rozgrzewała media aż do drugiej tury wyborów.

Nowy wyrok i niewygodna przeszłość świadka

Teraz sprawa wraca i to z zupełnie innej strony. Dziennikarze Telewizji Republika i portalu Niezależna ustalili, że Anna Kanigowska trafiła niedawno do aresztu po prawomocnym wyroku sądu, który skazał ją za oszustwo. Jak się okazuje, to wcale nie jej pierwsza sprawa karna, ponieważ już wcześniej była karana za fałszowanie dokumentów, a w latach 2017-2020 miała odbywać karę pozbawienia wolności.

Co ciekawe, informacje o jej przeszłości karnej zmieniały się w trakcie dziennikarskiego śledztwa. Najpierw rzecznik Sądu Okręgowego w Gdańsku przekazywał, że jeden z wcześniejszych wyroków uległ zatarciu, po czym sprostował te doniesienia. Sama zainteresowana, pytana o swoją przeszłość, miała odpowiadać dziennikarzom pytaniem o RODO i zapowiadać kontakt z prawnikiem.

Wątek z książki: „regularna gra operacyjna”

Sprawę dodatkowo podgrzał fragment książki, w którym Karol Nawrocki opisuje całą historię z zupełnie innej perspektywy. Według jego relacji, wpuszczenie kobiety do mieszkania pana Jerzego pod pretekstem opieki, a następnie przeszukiwanie dokumentów i wysyłanie pism pod nieaktualny adres jego dawnego miejsca pracy, nosiło znamiona precyzyjnie zaplanowanej operacji służb, a nie przypadku.

„Widać więc, że to była regularna gra operacyjna służb - robota fachowców. Książkowy przykład operacji, jakich widziałem setki w swej pracy zawodowej jako historyk IPN. Wpuszczenie takiej pani do mieszkania, niby jako opiekunki, a naprawdę po to, by przeszukiwać dokumenty i zaglądać do prywatnych rzeczy - to jest coś absolutnie obrzydliwego”

– czytamy w książce prof. Andrzeja Nowaka.

„Do tego wysyłanie pisma z informacją, że pan Jerzy potrzebuje pomocy, ale kierowanego do Muzeum II Wojny Światowej - miejsca, w którym od dwóch lat nie byłem już dyrektorem, gdzie nie pracowałem. Wysyłano takie pismo w sytuacji, gdy wiadomo było doskonale, że obecna dyrekcja Muzeum, najdelikatniej mówiąc, szczególną sympatią mnie nie darzyła. A potem powoływano się na to pismo jako na dowód, że zostałem poinformowany. To naprawdę było nieźle przygotowane jako operacja. Bardzo preeyzyjnie.” 

Cała sprawa pokazuje, jak trudno w gorączce kampanii wyborczej odróżnić fakty od narracji i jak media tzw. głównego nurtu, powołując się na jednego rozmówcę, mogą nadać ton całej debacie publicznej na tygodnie przed wyborami. Prawomocny wyrok wobec głównego źródła tamtych doniesień to fakt.

Comments
anonymous profile image
Powered by RoundtableBuilt on infrastructure designed for real-time media. Learn more at RTB.io.© Roundtable 2026. By using this site you agree to the Terms of Use and Privacy Policy