No i teraz się nie dowiem, a wszystko przez ten Blask Online! Napisali najpierw, że żołnierze polscy będą przechodzić specjalne szkolenia na temat „Prawa człowieka i perspektywa gender w operacjach wojskowych”.
Gender! Ale! Ale wreszcie europejsko i światowo! Gender w wojsku! Ale! Może coś o tym, czy każdy kapral może rodzić, czy rodzić musi na komendę, na rozkaz, czy samowolnie też jest dozwolone…
Już się zastanawiałem czy resort Władysława Kosiniaka-Kamysza będzie szkolił żołnierzy, jak natłuc wrogowi tęczową torebką („A masz ty wrogu, a masz!”), albo czy powstaną Dywizje Miłości, w których żołnierze w wyzywających makijażach szkolić się będą krzycząc z okopów: „Make love, not war” wydając przy tym bojowe cmokasy…
No i? No i się chyba nie dowiem, bo dziennikarz Republiki zapytał na konferencji ministra obrony narodowej Kosiniaka-Kamysza o ten gender i Władysław jakby się zapadł w sobie, jakby skromność, zmieszanie, zawstydzenie nawet nakazało mu zakończyć konferencję nie odnosząc się jednakowoż do meritum.
A teraz właśnie się okazało, że w ogóle tych szkoleń nie będzie w polskim wojsku, bo wzięli i odwołali! No ludzie, co za ciemnogród i Stany Zjednoczone! Ech…


