Działał w sieci niemal dekadę, zbierał miliony wyświetleń i wydawało się, że jest nietykalny. Aż tu nagle YouTube podjął decyzję, która zamknęła mu drogę do widzów w jednej chwili.
Kanał Roberta Pasuta, jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich patostreamerów, został usunięty z YouTube. Decyzja zapadła po tym, jak dziennikarka Monika Gawrońska opublikowała reportaż w cyklu "Polsat News Ujawnia" zatytułowany "Boomerzy z Sejmu".
Nagość i seksualny charakter treści#
Jak podaje Polsat News, platforma przeprowadziła weryfikację treści i nie zostawiła złudzeń.
W wyniku weryfikacji usunęliśmy ten kanał za naruszenie naszych wytycznych dla społeczności
- przekazał Deniz Rymkiewicz z Biura Prasowego Google Polska. Powodem usunięcia było naruszenie zasad dotyczących nagości i treści o charakterze seksualnym. Co więcej, platforma zamknęła też trzy inne kanały, które pozwalały Pasutowi omijać regulamin serwisu.
Wydano za nim list gończy#
Sam zainteresowany przebywa aktualnie w Azji i do redakcji Polsat News odpisał mailowo, zapewniając, że nie jest "żadną patologią", pracuje na siebie i rodzinę, a jego treści są oznaczone i kierowane wyłącznie do osób pełnoletnich. Na swoim streamie odpowiedział też na pytania o to, czy pobyt za granicą ma związek z unikaniem odpowiedzialności prawnej.
Jakiej odpowiedzialności karnej, jak ja nie mam żadnych wyroków, nie jestem skazany
- mówił. Przypomnijmy jednak, że w Polsce za Pasutem wydano list gończy. Jest poszukiwany za podżeganie do pobicia i grozi mu do dwóch lat pozbawienia wolności.
Reportaż Gawrońskiej uderzył w czuły punkt. Dziennikarka przepytała polityków deklarujących walkę z patostreamingiem i udowodniła, że wielu z nich nie potrafiło rozpoznać ani wskazać czołowych twórców tego rodzaju treści.
Od 2023 roku w Sejmie pojawiły się trzy projekty ustaw, które miały penalizować to zjawisko. Żaden do dziś nie został uchwalony, choć posłowie Koalicji Obywatelskiej już od dawna planowali poprawki do projektu ustawy.


