Gdy cała Polska cieszyła się z sensacyjnego srebra 19‑letniego Kacpra Tomasiaka w konkursie skoków narciarskich na średniej skoczni na igrzyskach we Włoszech, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz zaliczył niewybaczalną wpadkę. Ba! Nawet dwie.
Wszystko się nagrało! W wywiadzie na gorąco, tuż po zakończeniu pamiętnego dla Polaków konkursu, Piesiewicz postanowił go skomentować. Jak to ma w zwyczaju, znów pokazał emocje w mocno przerysowany sposób. Ale to jeszcze pół biedy. Problem w tym, że przekręcił nazwisko naszej nowej, młodej gwiazdy.
No dobrze, gdyby zrobił to raz, można byłoby pomyśleć, że po prostu się pomylił. Każdemu od czasu do czasu zdarza się niechcący przekręcić czyjeś nazwisko. Ale nie! W przypadku Piesiewicza nie ma mowy o przypadku.
Prezes PKOl po prostu wtedy jeszcze nie wiedział, jak Kacper Tomasiak się nazywa, bo przekręcił jego nazwisko drugi raz! Zobaczcie sami:
Cała sytuacja jest tym bardziej niezręczna, że Tomasiak to w tym sezonie zdecydowanie najlepszy polski skoczek. Chłopak, który jeszcze niedawno startował w zawodach juniorskich, nagle stał się bohaterem narodowym.
To nie koniec żenującej postawy Piesiewicza. Internauci wytknęli mu także sposób, w jaki pogratulował Tomasiakowi srebrnego medalu na igrzyskach. Na swoich mediach społecznościowych szef PKOl wrzucił zdjęcie z gratulacjami, na którym... nie widać Kacpra. A na pierwszym planie jest twarz znanego z narcystycznego podejścia do świata samego Piesiewicza.

Kacper Tomasiak na razie nie komentuje sytuacji. Skupia się na startach i kolejnym etapie sezonu. A kibice? Ci mają nadzieję, że następnym razem, gdy prezes PKOl będzie gratulował polskim medalistom, zrobi to z pełną świadomością, komu właściwie gratuluje.


