Skandaliczny koncert Julii Kamińskiej w warszawskim klubie Niebo. Aktorka znana z serialu „BrzydUla” próbuje swoich sił w branży muzycznej. Ostatnio zaprezentowała widowisko oparte na motywach religijnych. Z konfesjonałem ustawionym na scenie, krzyżem i wizualizacjami przedstawiającymi Jezusa. W trakcie występu padały wulgaryzmy, a część utworów została odebrana przez widzów jako uderzająca w symbole chrześcijańskie.
W sieci natychmiast pojawiły się ostre reakcje. Dziennikarz Damian Zawrotniak nazwał widowisko „profanacją” i zarzucił Kamińskiej wykorzystywanie elementów wiary katolickiej do wzbudzania sensacji.
Pod jego wpisem posypały się komentarze internautów, którzy pisali o „zażenowaniu”, „wstydzie” i „obrazie uczuć religijnych”. Wśród krytykujących znalazły się także osoby publiczne, m.in. Angelika Wator czy Małgorzata Opczowska.
Scenografia koncertu, czyli tancerze w wyzywających kostiumach, religijne symbole i telebim, na którym wyświetlano wizerunek Jezusa w połączeniu z ostrymi tekstami piosenek i wulgaryzmami sprawiła, że większość widzów uznała występ za absolutne przekroczenie granic dobrego smaku.
Brak kreatywności = potrzeba znalezienia sposobu na wzbudzenie sensacji, zainteresowania i rozgrzania emocji, nawet tych negatywnych. Byleby było o mnie głośno. Jakie to smutne i przykre
- napisał Zawrotniak.
W komentarzach pojawiały się pytania, dlaczego artystka sięga po motywy chrześcijańskie w tak prowokacyjny sposób i czy podobne zabiegi byłyby możliwe wobec innych religii. Odpowiedź znamy doskonale.
Co ciekawe, w ostatnim czasie bardzo nasiliły się ataki na katolików, płynące ze środowiska artystów. Wciąż nie milkną echa gali Orłów, transmitowanej przez publicznego nadawcę, w której również pełno było żenujących i skandalicznych porównań.


