Spore poruszenie wzbudził najnowszy spot reklamowy prokurator Ewy Wrzosek, jednej z twarzy rządów Donalda Tuska. Najpierw zwrócili uwagę na jej nadgarstek i bardzo drogi zegarek, którego nie ma w oświadczeniu majątkowym. Potem zauważyli, że na końcu filmu... kładzie buty na stole.
W nowym filmie promocyjnym, który ma pokazać „ludzką twarz wymiaru sprawiedliwości”, Ewa Wrzosek występuje w roli głównej. Kamera, światło, ujęcia z biura - wszystko jak trzeba. Ale jeden ruch zwrócił szczególną uwagę.
Na samym końcu spotu Wrzosek kładzie na biurku... parę sportowych butów. Bo spot jest o bieganiu, m.in. w czerwonych szpilkach po korytarzach resortu sprawiedliwości.
Internet zareagował błyskawicznie:
Czy ona wie, co robi? Buty na stole? Przecież to jak rzucenie klątwy
Według staropolskiego przesądu, stawianie butów na stole to zapowiedź nieszczęścia, kłótni, a nawet wielkiej tragedii w rodzinie. Dawniej taki gest był traktowany jako brak szacunku dla domowników, a w niektórych regionach jako symbol nadchodzących problemów.
I choć dziś wielu traktuje to z przymrużeniem oka, dla starszego pokolenia to wciąż poważna sprawa. Wrzosek, która dość nieudolnie próbuje budować wizerunek niezależnej i bezkompromisowej prokurator, tym razem nieświadomie wchodzi w rolę… bohaterki ludowego horroru.
Czy to klątwa rzucona na cały system, którego Wrzosek jest jednym z symboli? Całkiem możliwe, bo jeśli faktycznie wierzyć staropolskim przesądom, buty na stole to zapowiedź poważnych kłopotów


