Tym razem na celowniku profesor Magdaleny Środy znalazł się Jakub Banaszek — prezydent Chełma, żołnierze wyklęci, Smoleńsk i pamięć o rzezi wołyńskiej. W najnowszym wpisie stwierdziła, że mówienie o tym to nic innego, jak „wyciąganie trupów z przeszłości”, które ma jedynie „rozżarzać ogniska nienawiści wobec Ukraińców”. Komentujący nie kryją oburzenia i przypominają, że Środa od lat słynie z hejterskiego tonu wobec wszystkiego, co pachnie prawicą. Przy okazji nazwała PiS „trupią partią”.
W swoim wpisie profesor Środa stwierdziła, że jednym z najskuteczniejszych sposobów robienia kariery na prawicy jest, jak to ujęła, „wyciąganie trupów z przeszłości”.
Wymieniła przy tym: żołnierzy wyklętych, katastrofę smoleńską, martyrologię Lecha Kaczyńskiego, pamięć o rzezi wołyńskiej, oraz... Jakuba Banaszka, którego nazwała „prawdopodobnym premierem Kaczyńskiego”.

Według niej wszystkie te tematy mają służyć nie pamięci, lecz politycznemu podsycaniu emocji i nastrojów antyukraińskich.
Komentarze: od poparcia po otwarty sprzeciw#
Pod wpisem pojawiły się głosy zgadzające się z jej oceną, ale równie liczne były komentarze ostro krytyczne. Wśród nich:
„Historia i pamięć to nie jest podsycanie nastrojów, to obowiązek wobec zamordowanych Polaków. Gdyby nie oni, to byś po rusku szczekała.”
„W swojej głupocie jest pani bezczelna! A o co tu chodzi, jak nie o pamięć o ofiarach? Co pani jeszcze robi w Polsce, skoro jest tu pani taka nieszczęśliwa?”
„W swoich postach prezentuje pani wyjątkowy język nienawiści.”
„To ciekawe, jak takie intelektualne zero mogło zostać profesorem.”
Magdalena Środa„Napisała kobieta, która chciała dawać obywatelstwo zwierzętom i uważa, że matka mieszkająca z dzieckiem i własną matką tworzą związek homoseksualny.”
„Rozumiem, że ‘trupy przeszłości’ to pogardliwe określenie polskich ofiar ukraińskiego ludobójstwa. Ale w przypadku ofiar żydowskich już wolno mówić i wspominać?”
Komentarze pokazują, że wpis Środy trafił w wyjątkowo wrażliwy punkt — pamięć historyczną, która dla wielu osób nie jest „trupem z przeszłości”, lecz częścią tożsamości i obowiązkiem wobec ofiar.
Magdalena Środa od lat jest jedną z najbardziej polaryzujących postaci polskiej debaty publicznej. Jej styl: ostry, zaczepny, często wręcz hejterski — sprawia, że jedni widzą w niej intelektualistkę mówiącą „bez filtra”, natomiast inni — osobę, która regularnie obraża ludzi o konserwatywnych poglądach i używa języka, który sami komentujący określają jako „nienawistny”.


