Krzysztof Stanowski jeszcze raz tłumaczy się z wieczoru w warszawskim klubie go-go, o którym jako pierwszy napisał Blask Online. Na platformie X zamieścił zdjęcia z monitoringu z lokalu. Żadna laska nie siedziała mi na kolanach; gdy zbieraliśmy się do wyjścia, chciała mnie namówić na drinka — podkreśla dziennikarz.
Męski wypad#
Od kilku dni cała sieć żyje ujawnionymi przez Blask Online zdjęciami Krzysztofa Stanowskiego w klubie go-go w samym centrum Warszawy. Dziennikarz, przedsiębiorca w branży medialnej, a także były kandydat na prezydenta spędził czas na sali głównej, ale nie korzystał z usług personelu.
Tak jak napisano w tekście, byłem z kolegami, siedziałem na głównej sali i co jakiś byłem zaczepiany przez obsługę, ale nie skorzystałem z żadnych usług (tańców). Ot, cała historia.
Jednak temat zaczął żyć własnym życiem.
Komentarz do komentarza#
Sieć wręcz zalała fala komentarzy na temat wieczoru Stanowskiego. Niektóre go broniły, inne wręcz przeciwnie. Bardzo krytycznie do tematu odniosła się Marianna Schreiber, żona byłego posła PiS Łukasza Schreibera, która napisała m.in.:
Stanowski w klubie go-go z laskami na kolanach — to nic. Facet przecież musi, dajcie mu żyć.
Monitoring z lokalu#
Komentarz Schreiber ewidentnie wzburzył Stanowskiego, ponieważ postanowił jeszcze raz odnieść się do całej sprawy. Dodatkowo udostępnił zdjęcia z monitoringu z lokalu, w którym spędził wieczór.
Przestań się kompromitować i próbować ratować swoją reputację na moich plecach. Żadna laska nie siedziała mi na kolanach, widać moment zrobienia zdjęcia na stopklatce. Gdy zbieraliśmy się do wyjścia, chciała mnie namówić na drinka, 39 sekund później podałem jej rękę i kolejne 3 sekundy później już jej nie było
- wyjaśnia dziennikarz.
x.com
x.com
x.comNa zdjęciach z monitoringu widać Stanowskiego i jeszcze jednego mężczyznę. Pani z obsługi lokalu siada koło naszego bohatera. Na następnym zdjęciu Stanowski podaje jej rękę, a na ostatnim — kobieta odchodzi. Widać też wyraźnie datę i godzinę, o której cała sytuacja miała miejsce. I właśnie kwestia godziny zastanowiła jednego z internautów.
Źle ustawiony zegar#
5:37 - normalny dzień w klubie go-go. A teraz pucuj się, ile koksu tej nocy zeżarłeś
- zapytał bez ogródek jeden z internautów.
Stanowski stwierdził, że w monitoringu warszawskiego lokalu zegar był źle ustawiony.
Była 4:37, o 4:41 siedziałem w Uberze
- zapewnił.


