Sprawa Mackenzie Shirilli ponownie wywołała szeroką dyskusję w amerykańskich mediach. 21-latka odsiaduje karę dożywotniego pozbawienia wolności za doprowadzenie do tragicznego zdarzenia drogowego, w którym zginęli jej chłopak Dominic Russo oraz ich wspólny znajomy Davion Flanagan. Teraz pojawiły się nowe relacje byłych osadzonych, które rzucają kolejne światło na jedną z najgłośniejszych spraw kryminalnych ostatnich lat w stanie Ohio.
Do tragedii doszło w lipcu 2022 roku. Samochód prowadzony przez Mackenzie Shirillę z dużą prędkością uderzył w budynek. Śledczy uznali, że kobieta celowo doprowadziła do zderzenia, a sąd przychylił się do tej argumentacji. W sierpniu 2023 roku została skazana za morderstwo i usłyszała wyrok dożywotniego więzienia z możliwością ubiegania się o zwolnienie warunkowe najwcześniej po 15 latach.
Od początku procesu Shirilla utrzymywała jednak, że nie zamierzała nikogo skrzywdzić. Twierdziła, że nie pamięta momentu zderzenia, a w późniejszych wypowiedziach przekonywała, iż mogła stracić przytomność z powodu zespołu tachykardii ortostatycznej, znanego jako POTS.
Według informacji opublikowanych przez brytyjski „Daily Mail”, zupełnie inną wersję wydarzeń przedstawiają byłe współwięźniarki 21-latki. Jedna z nich, przedstawiana jako Anastasia, twierdzi, że Shirilla wielokrotnie rozmawiała z innymi osadzonymi o okolicznościach tragedii i miała przyznać, że doprowadziła do niej świadomie.
Kobieta relacjonowała, że podczas rozmów Shirilla miała mówić, iż Dominic Russo „musiał umrzeć”. Według byłej osadzonej skazana opowiadała również o swoich myślach samobójczych, a sposób, w jaki wracała do tematu tragedii, budził niepokój współwięźniarek.
To jednak nie koniec kontrowersyjnych doniesień. Anastasia twierdzi, że podczas jednej z rozmów Shirilla próbowała tłumaczyć swoje zachowanie wpływem sił nadprzyrodzonych. Według jej relacji miała mówić, że „diabeł naciskał jej na stopę”, sugerując, że nie działała samodzielnie. Była osadzona przekonywała również, że nigdy nie widziała u 21-latki objawów utraty przytomności, o których ta wspominała w kontekście swojej choroby.
W mediach pojawiły się także informacje dotyczące zachowania Shirilli podczas odbywania kary. Byłe współwięźniarki twierdzą, że nie okazywała skruchy i często znajdowała się w centrum uwagi innych osadzonych. Jedna z kobiet opowiadała, że skazana prowadziła album z wycinkami i zdjęciami, w którym miały znajdować się m.in. fotografie nawiązujące do tragicznego wypadku.
Dodatkowo z dokumentów więziennych wynika, że Shirilla miała wielokrotnie naruszać regulamin zakładu karnego. Wśród odnotowanych przewinień wymieniano m.in. posiadanie niedozwolonych materiałów, ignorowanie poleceń funkcjonariuszy oraz niewłaściwe korzystanie ze sprzętu komunikacyjnego dostępnego dla osadzonych.
Mimo kolejnych oskarżeń Mackenzie Shirilla nadal utrzymuje, że została niesłusznie skazana. W przesyłanych wcześniej do mediów oświadczeniach określała siebie jako ofiarę błędnego wyroku i zapowiadała dalszą walkę o zmianę decyzji sądu.
Stanowisko prokuratury pozostaje jednak niezmienne. Śledczy podkreślają, że zgromadzony materiał dowodowy jednoznacznie wskazuje na winę skazanej, a kolejne sądy analizujące sprawę podzielały tę ocenę.
Rodzina zmarłego Dominica Russo przyznaje natomiast, że mimo upływu lat wciąż nie potrafi pogodzić się z tragedią. Bliscy 20-latka podkreślają, że publiczne deklaracje Shirilli o niewinności są dla nich szczególnie bolesne. Siostra zmarłego, Christine Russo, wielokrotnie mówiła, że rodzina nadal szuka odpowiedzi na pytania dotyczące ostatnich chwil życia młodego mężczyzny.
Po odrzuceniu kolejnego wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy Mackenzie Shirilla nie będzie mogła ubiegać się o warunkowe zwolnienie przed 2037 rokiem.


