W czasie, gdy polska ochrona zdrowia znajduje się na krawędzi wydolności i aż huczy od skandali związanych z traktowaniem polityków poza kolejnością, Telewizja Polska postanowiła zaserwować widzom nową produkcję. Serial medyczny o wymownym tytule „SOR”, promowany przez obecne władze stacji, w oczach wielu brzmi jak ponury żart. Projekt, za który odpowiada producent Tadeusz Lampka, ma być pełną emocji opowieścią o ratowaniu życia.
"Salonik" dla wybranych kontra raport NIK#
Trudno o bardziej niefortunny moment na start prac nad medyczną telenowelą. Telewizja publiczna promuje obraz szpitalnych zmagań w momencie, gdy raport Najwyższej Izby Kontroli maluje obraz katastrofalnego stanu polskiej służby zdrowia. Co gorsza, w tym samym czasie media obiegły wstrząsające doniesienia o praktykach w warszawskim Szpitalu Południowym.
To tam, według ustaleń, miała funkcjonować „segregacja” pacjentów w praktyce. Z doniesień portalu Zero.pl wynika, że politycy Koalicji Obywatelskiej mogli liczyć na specjalne traktowanie, dostęp do badań bez czekania i prywatny „salonik” - wszystko to w placówce, w której zwykły obywatel musi toczyć walkę o szybką pomoc.
Oliwy do ognia dolewa sprawa radnego powiązanego z KO, Dawida Kacprzyka, który jako lekarz bez specjalizacji miał pobierać w szpitalu astronomiczną pensję, co stało się już przedmiotem zainteresowania prokuratury.
Prowokacja czy oderwanie od rzeczywistości?#
Wybór tematyki serialu w cieniu tych wydarzeń wywołuje falę oburzenia. Dla tysięcy pacjentów, którzy każdego dnia doświadczają zapaści systemu na własnej skórze, „SOR” w wydaniu TVP to jedynie próba pudrowania niewydolnej rzeczywistości. Zamiast stawiać przed kamerami znane nazwiska, takie jak Dominika Kluźniak czy Ireneusz Czop, by odgrywały wyreżyserowane dramaty, krytycy wskazują, że telewizja publiczna powinna raczej skupić się na rzetelnym informowaniu o tym, co dzieje się w placówkach medycznych zarządzanych przez ludzi związanych z obecną władzą.
Czy realizacja tego projektu to świadoma drwina z chorych Polaków, czy przejaw totalnego oderwania decydentów od problemów zwykłych obywateli? Jedno jest pewne: każda scena ratowania życia w serialu będzie teraz oglądana przez pryzmat skandalicznych wieści o „równych i równiejszych” w kolejce do lekarza. Dla odbiorców, którzy realnie potrzebują pomocy w publicznych szpitalach, medyczna „bajka” od TVP wydaje się być wyjątkowo niestrawna.


