Reportaż "Faktów" TVN o rynku mieszkań zamienił się w skandal na całą Polskę. Internauci błyskawicznie odkryli, że "przypadkowa" młoda rodzina z targów nieruchomości, która w nim występuje, może być z branżą deweloperską związana zawodowo. Do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji trafiło ponad 200 skarg. Przewodnicząca KRRiT Agnieszka Glapiak wszczęła postępowanie wyjaśniające.
To miał być kolejny zwykły materiał o marzeniach Polaków o własnym kącie. Reportaż Dominiki Ziółkowskiej zatytułowany "Cenne marzenia" otwierała rozmowa z parą odwiedzającą targi nieruchomości. Zostali oni przedstawieni jako "Państwo Kolaskowie, młode małżeństwo z marzeniem o własnym M". Przed kamerą oboje opowiadali o swoich oczekiwaniach. Sielanka trwała krótko.
Użytkownicy platformy X natychmiast wzięli się do roboty i szybko sprawdzili profil LinkedIn jednej z bohaterek materiału. Jak ustalili, Marta Kolaska pełni funkcję specjalistki ds. sprzedaży w firmie Dekpol, czyli u jednego z deweloperów. Innymi słowy, TVN zaprezentował widzom jako "zwykłą Polkę marzącą o mieszkaniu" osobę, która zawodowo zajmuje się sprzedażą nieruchomości. Skandal to mało powiedziane!
Wątpliwości nie wzbudziła jednak wyłącznie pani Kolaska. W materiale pojawił się też Wiesław Łasiński, przedstawiony jako ojciec chcący przeprowadzić się do Trójmiasta, by być bliżej dorosłych dzieci. Internauci szybko sugerowali, że mężczyzna uczestniczył wcześniej w posiedzeniu komisji sejmowej zajmującej się sprawami branży deweloperskiej. Przypadek? Widzowie uznali, że za dużo tych "przypadków" jak na jeden materiał.
Na efekty nie trzeba było długo czekać. Do tej pory do KRRiT wpłynęło prawie 300 skarg od oburzonych widzów. Rzeczniczka rady Anna Ostrowska potwierdziła, że zarzuty dotyczą przede wszystkim braku rzetelności dziennikarskiej. Jak tłumaczyła, skarżący uważają brak ujawnienia zawodowych powiązań bohaterki z branżą deweloperską za wprowadzanie widzów w błąd.
Ostrowska zaznaczyła, że przedstawienie osoby wypowiadającej się jako typowego uczestnika targów może być odebrane jako naruszenie zasad obiektywizmu i rzetelności dziennikarskiej, a w tym kontekście pojawiają się też wątpliwości dotyczące możliwego ukrytego przekazu handlowego. Regulatorzy nie wykluczają, że widzowie TVN mogli obejrzeć ukrytą reklamę.


