Był taki czas, kiedy Rafał Trzaskowski chciał iść w Marszu Niepodległości, ale "cóż szkodzi obiecać" w kampanii wyborczej? Teraz prezydent Warszawy akurat na Dzień Niepodległości, kiedy do stolicy przyjeżdżają patrioci z całej Polski, zamknął Dworzec Centralny. Rzekomo miał się tam odbywać remont, tymczasem internauci donoszą, że... są tylko porządki.
Co roku 11 listopada do Warszawy przyjeżdżają tysiące polskich patriotów, którzy chcą wziąć udział w Marszu Niepodległości. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski postanowił jednak w tym roku nieco utrudnić Polakom dojazd na to wydarzenie.
Od 8 do 16 listopada Dworzec Centralny w Warszawie jest nieczynny z powodu remontu.
Dyrektor centrum zarządzania ruchem kolejowym Krzysztof Grunke poinformował, że prawie 400 pociągów, które każdej doby przejeżdżają przez Warszawę Centralną, będzie przekierowanych na stacje zastępcze.
Niektóre pociągi z kierunku zachodniego będą kończyć na stacji Warszawa Zachodnia, a niektóre będą dojeżdżać do stacji Warszawa Główna. Pozostała część, która musi przejechać przez Warszawę tranzytem, będzie przejeżdżała przez stację Warszawa Gdańska. Tak samo z kierunku wschodniego, pociągi będą kończyły bieg na stacji Warszawa Wschodnia bądź będą kierowane przez Warszawę Gdańską
– poinformował.
Jak się jednak okazuje, po dwóch dniach od zamknięcia dworca, wciąż nie widać na nim żadnych remontów. Są za to panie, które wycierają kurze i zbierają śmieci.
Zamknęli Dworzec Centralny w Warszawie
Jakie to ważne prace musieli wykonać akurat w tym tygodniu?
Ano na jednym z peronów znalazłem trzech smutnych panów grzebiących coś przy wyświetlaczu, a poza tym to zbieranie śmieci i przecieranie lamp…
Stacje metra w centrum też akurat zamknęli…
- napisał na platformie X Krzysztof Szczawiński i dołączył zdjęcia.
Dziennikarz Telewizji Republika Jakub Maciejewski zwrócił uwagę, że wystarczyłoby przesunąć zamknięcie dworca o 3 dni, żeby ułatwić Polakom dotarcie na marsz.
To zła wola władzy, która żyje z naszych podatków i nam ślubowała służyć
- podkreślił.


