W Polsce mamy nową jednostkę pomiaru hałasu: poseł Jaskulski (35 l.). Człowiek, który postanowił udowodnić, że wiatraki są ciche, nagrywając film… pod wyłączonym wiatrakiem.
Gdy turbina wiatraka stała nieruchomo jak polityk na komisji śledczej, poseł z Koalicji Obywatelskiej z dumą ogłaszał:
„Takie wiatraki, które są tutaj kilkaset metrów za mną, wcale nie hałasują”.
No cóż, nie hałasują. Bo nie pracują. Ale to szczegół, który najwyraźniej umknął twórcy nagrania, ubranemu w kamizelkę z logo belgijskiego dewelopera farm wiatrowych — Virya Energy. Takie rzeczy tylko w Polsce: poseł w roli ambasadora ciszy i zagranicznego kapitału.
Instagram/jaskulski_patrykKamizelka prawdy#
Spostrzegawczy internauci jak zawsze nie zawiedli. Gdy tylko nagranie trafiło do sieci, zaczęło się klasyczne polskie grillowanie. Jeden z użytkowników skomentował:
„Tego jeszcze nie było — poseł na Sejm występujący wprost w kamizelce lobbysty. Przynajmniej uczciwie się oznacza”.
Inny dodał:
„Czysta, zielona, zdrowa energia, można oddychać pełną piersią — chyba że akurat nie wieje”.
A jeszcze ktoś dorzucił:
„To tak jakby pokazać, że samochody nie emitują spalin, stając obok zaparkowanego Fiata 126p z 1987 roku”
— i trudno się nie zgodzić.
Instagram/jaskulski_patrykImpreza u wiatrakowego giganta#
Cała akcja miała miejsce podczas inauguracji farmy wiatrowej w Potęgowie, gdzie Jaskulski pojawił się wraz z innymi posłami KO i Polski 2050. W tle belgijski holding, w ręku mikrofon, na plecach logo Virya Energy, a w uszach… absolutna cisza. Bo wiatrak nie działał.
Lobbing czy lifestyle?#
Czy to była reklama? Czy może lifestyle’owy manifest nowej klasy politycznej? Trudno powiedzieć. Ale jedno jest pewne — poseł Jaskulski pokazał, że cisza może być głośniejsza niż tysiąc słów i odbić się echem, jeśli tylko dobrze ją się sfilmuje.


