Politycy koalicji rządzącej najwyraźniej nie radzą sobie z merytoryczną krytyką. Gdy w radiowym studiu poseł Konfederacji zaczął punktować Donalda Tuska za brak transparentności w aferze Zondacrypto, Michał Szczerba dostał prawdziwego ataku szału. Zamiast odnieść się do niewygodnych faktów, europoseł wolał rzucać oskarżeniami o setki tysięcy złotych i rozpętać awanturę. Tonący brzytwy się chwyta?
Niewygodne fakty bolą?#
Do gorszących scen doszło podczas audycji "7. dzień tygodnia" w Radiu Zet. Michał Wawer z Konfederacji postanowił głośno upomnieć się o jawność w sprawie gigantycznej afery wokół upadłej giełdy Zondacrypto. Polityk domagał się, aby rząd przestał karmić obywateli wygodnymi, politycznymi przeciekami, a prokuratura pokazała czarno na białym, kto, komu i za co przelewał pieniądze.
Poseł słusznie zauważył, że opieranie się na słowach świadka koronnego o zerowej wiarygodności kompromituje państwo.
Ujawnienie przez prokuraturę kompletu transferu finansowych: od kogo, do kogo, do jakich polityków, fundacji, firm, jakie kwoty, za co, kiedy. Tak, żeby dziennikarze i obywatele mogli popatrzeć na komplet przelewów i wyrobić sobie opinię
- argumentował spokojnie przedstawiciel Konfederacji.
Awantura i rzucanie błotem#
Merytoryczny postulat pełnej jawności najwyraźniej mocno zabolał Michała Szczerbę. Europoseł Koalicji Obywatelskiej, chcąc za wszelką cenę odwrócić uwagę od poczynań Donalda Tuska, przypuścił histeryczny atak. Postanowił bronić wiarygodności skompromitowanego świadka koronnego (Przemysława Krala), byle tylko uderzyć w politycznego oponenta!
Wiarygodność nie była zerowa, kiedy braliście od niego pieniądze
- wypalił agresywnie Szczerba, insynuując korupcję.
Gdy Wawer stanowczo zaprzeczył, by przyjął jakiekolwiek środki, przedstawiciel KO wyciągnął temat fundacji "Dobry Rząd", powiązanej z Przemysławem Wiplerem, która otrzymała od giełdy około 300 tysięcy złotych. Poseł Konfederacji szybko i rzeczowo zgasił ten zapał, wyjaśniając, że fundacja otrzymała te pieniądze całkowicie legalnie, w ramach rozliczeń za w pełni komercyjne usługi doradcze, analizy i działania PR-owe.
Absurdalne zarzuty skwitowane jednym zdaniem#
Na Szczerbie racjonalne tłumaczenia nie zrobiły jednak żadnego wrażenia. Europoseł, nakręcając się z każdą sekundą coraz bardziej, zaczął rzucać absurdalnymi oskarżeniami, próbując powiązać komercyjne usługi z pracą w parlamencie.
– Wystąpienia w Sejmie, poprawki, tak? 90 proc. waszej aktywności to jest działanie w interesie rynku kryptowalut!
- krzyczał polityk KO, nie przedstawiając na to żadnych dowodów.
Michał Wawer przypomniał krewkiemu europosłowi, że jeśli ma wiedzę o przestępstwie, jego obowiązkiem jest iść z tym do prokuratury, a nie urządzać medialny cyrk. Cały ten żenujący występ przedstawiciela obozu władzy Wawer podsumował najcelniej jak się dało:
Co pan za bzdury opowiada?
Tak właśnie wygląda merytoryczna dyskusja w wykonaniu ludzi Tuska - gdy brakuje argumentów i transparentności, pozostaje tylko agresja, krzyki i medialne insynuacje.


