Tym razem Magdalena Środa dała popis w programie "Bez trybu". Ulubienica liberalnych mediów w programie Justyny Dobrosz-Oracz dyskutowała o incydentach z udziałem Ukraińców. Postawiła tezę, która natychmiast zbulwersowała internautów.
Środa, analizując wzrost napięć w Polsce, zdecydowała się na historyczne porównanie. Zestawiła dzisiejsze reakcje na obecność obywateli Ukrainy z sytuacją w II Rzeczypospolitej, sugerując, że Polacy mają genetyczną potrzebę wskazywania wrogów.
Reakcja pojawiła się natychmiast#
Zdaniem Środy ta niechęć nie jest przypadkowa - ma być cynicznym narzędziem politycznym, wymierzonym w wyborców, którzy „kogoś chcą nienawidzić”. Padło również nawiązanie do wypowiedzi Donalda Tuska, którego tezę o „zdradzie” w kontekście agresywnej narracji wobec Ukraińców, Środa uznała za trafne rozpoznanie sytuacji.
Reakcja w sieci przyszła natychmiast. Internauci nie ograniczyli się do krytyki jej opinii. Uderzyli w sam fundament jej autorytetu.
To antypolska narracja#
Wiele osób wytykało jej brak szacunku do historycznej pamięci, zarzucając wybielanie trudnych relacji polsko-ukraińskich z okresu II wojny światowej. Pojawiły się opinie, że dobór gości w publicznej stacji ma służyć jedynie utwierdzaniu konkretnego światopoglądu, co po raz kolejny już całkowicie dyskredytuje bezstronność TVP.
Padły też słowa o „antypolskiej narracji” i „majaczeniu”, a sama filozof stała się obiektem drwin.


