Ata Postek w rozmowie z BLASK Online wróciła wspomnieniami do przyjaźni z Sonią Szklanowską. Zwyciężczyni "Hotelu Paradise" opowiedziała o ich relacji zarówno podczas programu, jak i po jego zakończeniu. Nie ukrywa, że od początku czuła wobec młodszej koleżanki ogromną odpowiedzialność i próbowała uchronić ją przed ciemniejszą stroną show-biznesu.
"Traktowałam ją jak młodszą siostrę"#
Śmierć Soni Szklanowskiej poruszyła fanów programu "Hotel Paradise" i osoby, które miały okazję ją poznać. Sonia zmarła w maju 2025 roku w wieku zaledwie 25 lat. Jej odejście odbiło się szerokim echem w mediach i wśród uczestników reality show, z którymi utrzymywała kontakt.
W rozmowie z BLASK Online Ata Postek przyznała, że wspomnienie Soni wciąż budzi w niej ogromne emocje.
– „Boże, o tym to bym mogła gadać i gadać, ale możemy tak pokrótce powiedzieć, jak to było. Od razu jak weszłam do 'Paradise'a', to pierwszy Soniaczek do mnie przyszedł. Ja zawsze traktowałam ją jako taką młodszą siostrę”
– powiedziała.
Jak wspomina, od początku czuła potrzebę otoczenia młodszej uczestniczki opieką.
– „Zawsze starałam się jej bronić, bo wiedziałam, jak się czuje. Ona miała wtedy 20 lat, ja miałam 27. W ogóle mnie nie irytowało to, że płacze czy się złości. Miałam już taką potrzebę, że ona jest taka jakby moja, że chcę dać jej opiekę”
– wspominała.
Przyjaźń nie skończyła się wraz z programem#
Ata podkreśla, że ich relacja nie zakończyła się po wyłączeniu kamer. Wręcz przeciwnie – dopiero wtedy miała okazję lepiej poznać Sonię.
– „Bardzo się zaprzyjaźniłyśmy po programie. Ciągle miałyśmy kontakt. Przyjechała do Warszawy, pokazałam jej dużo różnych rzeczy. Pamiętam, jak jechała mostem i mówiła: 'Wow, jest super!'. To było takie piękne, bo ona była wtedy jeszcze taka niewinna”
– opowiedziała.
"Mówiłam jej: ostrożnie"#
Postek przyznała również, że z czasem zaczęła dostrzegać, jak wiele osób próbowało wykorzystać popularność młodej uczestniczki.
– „Potem już weszło dalej. Ludzie też chcieli ją wykorzystać, bo obiecywali jej złote góry. Śpiewanie, teledyski, nie wiadomo co. Ona się tym wszystkim zachłysnęła, było: 'Jezu, super, ekstra'. A ja mówiłam: 'Ostrożnie, Soniu'”
– wyznała.
Jak tłumaczyła, sama znała kulisy branży jeszcze sprzed udziału w reality show i wiedziała, że świat mediów bywa bezwzględny.
– „Siedziałam już trochę w tej branży jako asystentka przy sesjach i pokazach, jeszcze kiedy były gazety. Wiedziałam, jak to wygląda. To jest trochę fałszywy świat i trzeba bardzo uważać”
– powiedziała specjalnie dla BLASK Online.


