Jeszcze jako nastolatka usłyszała diagnozę, która mogła zamknąć jej drogę do macierzyństwa. Lata później życie zaskoczyło ją w najmniej spodziewanym momencie. Justyna Steczkowska wraca dziś do tej historii z czułością – i nutą niedowierzania.
W świecie, w którym sceniczne światła często przyćmiewają to, co prywatne, ona od lat trzyma proporcje z niemal chirurgiczną precyzją. Justyna Steczkowska — artystka o hipnotyzującym głosie i równie wyrazistej osobowości — rzadko uchyla drzwi do swojego życia osobistego szerzej niż to konieczne. Tym razem zrobiła wyjątek.
W rozmowie podcastowej cofnęła się do momentu, który — jak sama przyznaje — na długo zdefiniował jej myślenie o przyszłości. Jako bardzo młoda dziewczyna usłyszała, że najprawdopodobniej nie będzie mogła mieć dzieci. To zdanie, rzucone gdzieś między diagnozą a prognozą, zapadło głęboko.
Nie był to jednak koniec tej historii, a raczej jej początek. W pewnym momencie boiwiem — trochę z ciekawości, trochę z potrzeby — trafiła do bioenergoterapeuty. Jak wspomina, decyzja była spontaniczna:
„Pamiętam, że jeździłam razem z rodzicami do bioenergoterapeuty. No i tak po pierwszej wizycie pomyślałam: skoro już tu jestem, to może ja też skorzystam?”
Seria spotkań trwała krótko, ale to, co wydarzyło się później, zaskoczyło nawet ją samą.
„Nie minęło pół roku, może rok… i okazało się, że jestem w ciąży. I szok”
— przyznała.
To był moment, w którym rzeczywistość napisała własny scenariusz. Bez planów, bez wcześniejszych decyzji, bez przygotowań.
Pierwsze kroki skierowała do swojego partnera, dziś męża — Macieja Myszkowskiego. Chciała zobaczyć jego reakcję, niejako sprawdzić, czy to, co czuje, ma swoje odbicie w jego spojrzeniu.
„Pobiegłam do Maćka i powiedziałam mu to. Chciałam zobaczyć jego reakcję… spojrzeć mu w oczy”
— wspomina.
I właśnie w tym spojrzeniu znalazła odpowiedź, której potrzebowała.
„Zobaczyłam szczęście w jego oczach i taką naprawdę piękną energię”.
Choć była wtedy w trakcie trasy koncertowej, decyzja przyszła niemal natychmiast — życie prywatne przejęło pierwszeństwo.
„O Jezu, jestem w trasie koncertowej… ale co mnie ta trasa obchodzi? Co za szczęście!”
— mówiła z charakterystyczną dla siebie szczerością.
Stanisław Myszkowski, syn Justyny Steczkowskiej został modelem!
Stanisław Myszkowski niedawno nieśmiało wchodzi w świat interesów i blasku fleszy. Jednak od początku zaznaczał, że nie interesuje go branża muzyczna - tak jak mamę Justynę Steczkowską czy brata Leona Myszkowskiego.


