Jeśli dzieciom w szkołach można narzucić dietę bez mięsa, to dlaczego to samo nie miałoby obowiązywać w sejmowej stołówce? Takie pytanie postawiła publicznie Monika Babińska, wysyłając w tej sprawie petycję do Prezydenta RP.
O co chodzi w petycji?#
Jak relacjonuje sama autorka we wpisie, impulsem do napisania petycji była decyzja o wdrożeniu w placówkach oświatowych tzw. diety planetarnej, ograniczającej mięso na rzecz roślinnych zamienników. Skoro, jak podkreśla, dzieci mają w tygodniu dwa dni bez mięsa i zupy oparte wyłącznie na wywarach warzywnych, to jej zdaniem podobne zasady powinny obowiązywać też posłów: „przykład powinien iść z samej góry”.

W treści wpisu Babińska nie zostawia suchej nitki na sejmowym menu. Domaga się usunięcia ze stołówki klasyków w rodzaju schabowego, de volaille’a czy polędwiczki, a w zamian proponuje minimum trzy dni w tygodniu oparte na roślinach strączkowych, z naciskiem na kotlety sojowe.
Mniej testosteronu, więcej spokoju?#
Najbardziej komentowanym fragmentem petycji jest żartobliwa, choć wygłoszona w serio brzmiącym tonie, teza autorki, że spadek spożycia mięsa mógłby korzystnie wpłynąć na atmosferę w Sejmie. Babińska sugeruje, że ograniczenie mięsa mogłoby obniżyć poziom rywalizacji i wzajemnych ataków między posłami, a sala plenarna miałaby zyskać na tym więcej spokoju.
Sieć już się spiera#
Internauci, jak zawsze, są podzieleni – część chwali pomysł jako trafną riposte na odgórne narzucanie diet w szkołach, inni odbierają go jako czysto satyryczny gest polityczny.

Czy petycja doczeka się jakiejkolwiek reakcji ze strony Kancelarii Prezydenta, tego na razie nie wiadomo.
Kim jest autorka petycji?#
Monika Babińska to, jak podaje na swoim profilu, pielęgniarka, a jednocześnie influencerka promująca zdrowy styl życia. Na co dzień dzieli się w mediach społecznościowych treściami dotyczącymi żywienia i zdrowia, a wpis o sejmowej stołówce szybko wpisał się w jej rozpoznawalny, ironiczny styl komentowania bieżących spraw.
A Wy co sądzicie? Powinny obowiązywać te same zasady żywieniowe dla uczniów i dla posłów, czy politycy powinni mieć wolną rękę w wyborze menu? Dajcie znać w komentarzach.


