To już nie jest zwykła afera. W ujawnionych nagraniach były ochroniarz Sikorskiego, znany jako „Biszkopt”, miał mówić nie tylko o zemście na dziennikarzu Piotrze Nisztorze, ale również o… jego dwóch buldożkach francuskich. Internauci nie kryją szoku: „jakim trzeba być człowiekiem, by planować atak na bezbronne zwierzęta” i podkreślają, że takie zachowanie jest „typowo mafijne”.
Z nagrań, do których dotarła Telewizja Republika, wynika, że w emocjonalnej rozmowie „Biszkopt” miał odgrażać się nie tylko dziennikarzowi, ale również jego psom. Chodzi o dwa 7-letnie buldożki francuskie: Teodora i Apolla, które, jak widać na zdjęciach, są typowymi, spokojnymi kanapowcami.
To właśnie one miały stać się „dodatkowym celem” w rzekomym planie zemsty.
Nie ma żadnego racjonalnego powodu, żadnego konfliktu, żadnej sytuacji, która mogłaby tłumaczyć, dlaczego w ogóle padł pomysł skrzywdzenia zwierząt.
To czysta, bezsensowna agresja i właśnie to najbardziej oburzyło opinię publiczną.
Oburzenie w sieci: „Jak można grozić psom?!”#
W komentarzach, które pojawiają się pod materiałami o sprawie, dominują emocje: niedowierzanie, gniew i poczucie, że przekroczono absolutnie każdą granicę.
W grupach i na forach pojawiają się reakcje w stylu:
„Człowiek, który grozi psom, nie powinien nigdy pracować w służbach.”
„Buldożki?! Przecież to najłagodniejsze psy świata.”
„To już nie jest afera polityczna, to jest moralne dno.”
„Takie działania są typowe mafijne. Pamiętacie głowę konia w 'Ojcu chrzestnym'”?
W kontekście tego, co wiemy o buldożkach, psach rodzinnych, łagodnych, często chorowitych i wymagających opieki, pomysł, że mogły stać się celem ataku, wywołał szczególne poruszenie.
„Biszkopt” był ochroniarzem Sikorskiego#
Wcześniej informowano, że Wojciech B., ps. „Biszkopt”, był funkcjonariuszem SOP odpowiedzialnym za ochronę najważniejszych osób w państwie, w tym Radosława Sikorskiego. Po ujawnieniu nagrań został zawieszony, a następnie, jak podawały media, miał złożyć dokumenty o odejście ze służby.
To, że osoba z takim doświadczeniem i dostępem do informacji mówiła o „rozprawieniu się” z dziennikarzem i jego psami, budzi dodatkowe pytania o standardy i nadzór w służbach.
Dlaczego psy miały być celem?#
Z nagrań wynika jedno: to nie psy były problemem. To, co miało sprowokować agresję, to publikacje Nisztora, a zwierzęta stały się jedynie symbolicznym „dodatkowym ciosem”. To mechanizm znany z najgorszych historii o zastraszaniu: uderzyć w to, co niewinne i bezbronne, by wywołać strach. I właśnie dlatego ta część nagrań wywołała tak ogromne oburzenie.
Piotr Nisztor i jego buldożki francuskie
Apollo i Teodor


